{"id":222,"date":"2005-09-24T21:14:48","date_gmt":"2005-09-24T21:14:48","guid":{"rendered":"https:\/\/www.rastko.net\/rastko-ka\/?p=222"},"modified":"2008-03-21T15:53:58","modified_gmt":"2008-03-21T15:53:58","slug":"cokolwiek-o-jastarni-i-powyspie-helu","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/kaszebi.rastko.net\/?p=222","title":{"rendered":"Cokolwiek o Jastarni i p\u00f3\u0142wyspie Helu"},"content":{"rendered":"<h2>Oskar Kolberg [?]<\/h2>\n<h1>Cokolwiek o Jastarni i p\u00f3\u0142wyspie Helu<sup><small><a href=\"#i\">i<\/a><\/small><\/sup> <\/h1>\n<p>\tI. Jastarnia le\u017cy na p\u00f3\u0142wyspie Helu, owym w\u0105ziuchnym j\u0119zyczku ziemi, wchodz\u0105cym w Morze nasze Ba\u0142tyckie, gdzie zosta\u0142 proboszczem m\u00f3j przyjaciel ks. G<sup><small><a href=\"#ii\">ii<\/a><\/small><\/sup>.  Powinszowa\u0142em memu przyjacielowi nowej godno\u015bci, za co zosta\u0142em od niego zaproszony na k\u0105piel morsk\u0105 w lecie. Korzystaj\u0105c z tego, wybra\u0142em si\u0119 z domu i przyjecha\u0142em do Pucka, le\u017c\u0105cego ju\u017c nad morzem, gdzie, jak to m\u00f3wi\u0105, \u015bwiat ju\u017c deskami zabity, a ja mia\u0142em jeszcze i poza te deski zagl\u0105da\u0107.<\/p>\n<p>\tDziwnie mnie si\u0119 zrobi\u0142o, kiedy stoj\u0105c nad brzegiem, spogl\u0105da\u0142em na te wody i na ten ma\u0142y, niski, znikaj\u0105cy niejako we wodzie pasek ziemi, kt\u00f3ry by\u0142 celem mojej podr\u00f3\u017cy. Wtem, przechadzaj\u0105c si\u0119 nad brzegiem, nasycaj\u0105c si\u0119 widokiem wspania\u0142ego morza i przys\u0142uchuj\u0105c si\u0119 cichej grze fal morskich, spostrzeg\u0142em na widnokr\u0119gu ma\u0142y czarny punkt, kt\u00f3ry si\u0119 widocznie coraz bardziej powi\u0119ksza\u0142 i przybli\u017ca\u0142. Po p\u00f3\u0142godzinie przekona\u0142em si\u0119, \u017ce to \u017cagiel prosto id\u0105cy na Puck. Rozciekawiony, postanowi\u0142em odczeka\u0107 nadej\u015bcia \u0142\u00f3dki; mo\u017ce by\u0142a z Jastarni, mo\u017ce mog\u0142aby mnie zawie\u015b\u0107 do mego przyjaciela.<\/p>\n<p>\tJu\u017c \u0142\u00f3d\u017a by\u0142a nad l\u0105dem; wtem \u017cagiel spada, a kotwica wyrzucona zostaje. Trzech ludzi niem\u0142odych wysz\u0142o z \u0142\u00f3dki, z kt\u00f3rych jeden mia\u0142 du\u017ce a\u017c pod brzuch buty, inni dwaj spodnie mieli podkasane; boso, z kilku <i>miechami<\/i> (workami), brn\u0119li z dziewi\u0119\u0107 krok\u00f3w do brzegu. Przybli\u017cy\u0142em si\u0119 do nich i przem\u00f3wi\u0142em: &#8222;Niech b\u0119dzie pochwalony Jezus Chrystus!&#8220; &#8211; &#8222;Na wieki wiek\u00f3w amen&#8220; &#8211; odpowiedzieli razem silnymi m\u0119skimi g\u0142osami narzeczem kaszubskim. &#8222;A sk\u0105de\u015bcie?&#8220; &#8211; &#8222;Z owej wyspy, kt\u00f3r\u0105 pan widzisz, z Jastarni&#8220;. &#8211; &#8222;A ksi\u0105dz proboszcz w domu?&#8220; &#8211; &#8222;A jest. Czy mo\u017ce pan zna naszego ksi\u0119dza proboszcza?&#8220; &#8211; &#8222;Tak, znam go &#8211; odpowiedzia\u0142em &#8211; a chcia\u0142bym go odwiedzi\u0107&#8220;. &#8211; Na te s\u0142owa nie tyle rozciekawili, jak ucieszyli si\u0119 rybacy, a rybak w butach wielkich, kt\u00f3ry snad\u017a by\u0142 panem tej \u0142\u00f3dki, rzek\u0142 bez namys\u0142u: &#8222;To pan dzisiaj z nami pojedziesz; my tylko zbo\u017ca przyszli\u015bmy kupi\u0107 a za godzin\u0119 b\u0119dziemy gotowi. O, jak si\u0119 nasz ksi\u0105dz proboszcz z go\u015bcia ucieszy&#8220; &#8211; dobrodusznie dodali. <\/p>\n<p>\tSzli\u015bmy tedy razem do miasta. &#8211; &#8222;A czy tam u was zbo\u017ce nie rodzi si\u0119?&#8220; &#8211; pyta\u0142em ich si\u0119 po drodze. &#8211; &#8222;Nie, panie my tylko kartofle sadzimy sobie, \u017cyta lub chleba kupowa\u0107 sobie musimy w kraju&#8220;. W &#8222;kraju&#8220;? Pomy\u015bla\u0142em sobie, co by to by\u0142o za miejsce, a dowiedzia\u0142em si\u0119 po drodze do miasta, \u017ce tak nazywaj\u0105 l\u0105d sta\u0142y dla odr\u00f3\u017cnienia go od swego p\u00f3\u0142wyspu. Za godzin\u0119 by\u0142em gotowy i uda\u0142em si\u0119 z dwoma przyjaci\u00f3\u0142mi do brzegu. Ju\u017c moi rybacy tam mnie oczekiwali. \u0141\u00f3dka sta\u0142a na mieli\u017anie o dziesi\u0119\u0107 krok\u00f3w od brzegu oddalona. Oni brn\u0119li we wodzie do \u0142\u00f3dki. &#8222;Jak ja za\u015b si\u0119 tam dostan\u0119?&#8220; &#8211; powiedzia\u0142em. &#8211; &#8222;Niech pan si\u0119 na mnie po\u0142o\u017cy&#8220; &#8211; rzek\u0142 \u00f3w z butami i nastawi\u0142 mi swoje szerokie plecy. Pozna\u0142em natychmiast, co on zamy\u015bla\u0142, a poniewa\u017c innego sposobu nie by\u0142o, da\u0142em si\u0119 do \u0142\u00f3dki przenie\u015b\u0107. Prawd\u0119 wyzna\u0107 musz\u0119, wstydzi\u0142em si\u0119 nieco tego transportu mego jestestwa, zw\u0142aszcza gdy u brzegu \u015bmiech moich przyjaci\u00f3\u0142 odbi\u0142 si\u0119 o uszy moje, ale pomy\u015bla\u0142em sobie: kiedy chcesz mie\u0107 wygody, nie powieniene\u015b si\u0119 uda\u0107 w podr\u00f3\u017c. Tak si\u0119 pocieszaj\u0105c, zosta\u0142em przeniesiony i spuszczony do \u0142\u00f3dki, gdzie usiad\u0142em na miechu \u017cyta. <\/p>\n<p>\tZnajdowa\u0142em si\u0119 tedy na wodzie, w \u0142\u00f3dce, od ci\u0105gle ruchliwego morza chwiej\u0105cej i bujaj\u0105cej si\u0119 jak kolebka. Zatrwo\u017cy\u0142a mnie ta ruchliwo\u015b\u0107 \u0142\u00f3dki, ale przekonanie, \u017ce do\u015bwiadczeni rybacy jad\u0105 ze mn\u0105, doda\u0142o mi otuchy. W \u0142\u00f3dce tymczasem wszystko uszykowano i na komend\u0119 \u017cagiel poci\u0105gniono do g\u00f3ry. \u0141\u00f3dka si\u0119 przechyli\u0142a cokolwiek, ale wnet si\u0119 podnios\u0142a, \u017cagiel zosta\u0142 przymocowany, a tedy dalej w imi\u0119 Bo\u017ce. Zacz\u0119\u0142o si\u0119 kolebanie \u0142\u00f3dki, lecz tak, \u017ce raz przednia cz\u0119\u015b\u0107, raz tylna cz\u0119\u015b\u0107 si\u0119 podnasza\u0142a, a poniewa\u017c wiatr z boku, dlatego jedna strona \u0142\u00f3dki by\u0142a ni\u017csza od drugiej. Trwog\u0119 moj\u0105, zapewne na twarzy st\u0105d si\u0119 odbijaj\u0105ca, oddala\u0142 starszy rybak siedzi\u0105cy przy sterze, m\u00f3wi\u0105c: &#8222;Niech si\u0119 pan nie boi, tu nie ma \u017cadnego niebezpiecze\u0144stwa; kiedy wiatr z boku to zawsze \u0142\u00f3dka idzie pochylona&#8220;. Ogl\u0105da\u0142em si\u0119 za &#8222;krajem&#8220;, a tu ju\u017c znacznie by\u0142em oddalony od l\u0105du, tylko powiewaniem chustek \u017cyczyli mi moi przyjaciele z Pucka szcz\u0119\u015bliwej podr\u00f3\u017cy, a ja im dzi\u0119kowa\u0142em podobnie\u017c. Coraz wi\u0119cej a wi\u0119cej \u0142\u00f3d\u017a si\u0119 oddala\u0142a, coraz mniejszymi si\u0119 wydawa\u0142y przedmioty w &#8222;kraju&#8220;, jak domy i drzewa. Smutno mi si\u0119 robi\u0142o i nie dziw, bo cz\u0142owiek stworzony do ziemi, a nie do wody; smutno mi si\u0119 robi\u0142o, bo zdawa\u0142o mi si\u0119, i\u017c si\u0119 z ojczyzn\u0105, z rodakami ju\u017c \u017cegnam na zawsze. Tak i jeszcze gorzej &#8211; pomy\u015bli\u0142em sobie &#8211; jest oko\u0142o serca tym, co si\u0119 puszczaj\u0105 do Ameryki. <\/p>\n<p>\tAle nied\u0142ugo mnie takie my\u015bli zajmowa\u0142y, widzia\u0142em bowiem wko\u0142o siebie same nowe dla mnie rzeczy. Najprz\u00f3d, ta \u0142\u00f3d\u017a dosy\u0107 obszerna; z trzydzie\u015bci os\u00f3b pomie\u015bci\u0142oby si\u0119 na niej dobrze; ten maszt, \u017cagiel, te r\u00f3\u017cne liny, kije i wios\u0142a; by\u0142o si\u0119 czemu przypatrywa\u0107 i o co si\u0119 rozpytywa\u0107. Z wielk\u0105 otwarto\u015bci\u0105 i dobroduszno\u015bci\u0105 obja\u015bniali mi rybacy wszystkie szczeg\u00f3\u0142y \u0142\u00f3dki, ale za to zacz\u0119li i mnie si\u0119 wypytywa\u0107 i egzaminowa\u0107, a z tak\u0105 szczero\u015bci\u0105 i prostot\u0105, \u017ce bynajmniej nie czu\u0142em si\u0119 tym ura\u017cony. Tak mnie zupe\u0142nie dok\u0142adnie pytali, sk\u0105d jad\u0119, jak si\u0119 nazywam, jakie moje imi\u0119 i zatrudnienie, czy mam ojca i matk\u0119 jeszcze, ile braci i si\u00f3str, a potem musia\u0142em im opowiada\u0107 nowiny ze \u015bwiata, a szczeg\u00f3lnie: jak to tam z wiar\u0105 nasz\u0105, bo gazety licho o tym pisz\u0105. Odwdzi\u0119czyli mi si\u0119 te\u017c rybacy opisem swojej wioski, zwyczaj\u00f3w i zatrudnie\u0144 p\u00f3\u0142wyspiarzy. I tak tedy p\u0142yn\u0105\u0142em coraz wy\u017cej w morze, coraz bardziej kraj si\u0119 usuwa\u0142, a p\u00f3\u0142wysep coraz dok\u0142adniej si\u0119 rysowa\u0142. \u0141\u00f3dka wprawdzie zawsze sz\u0142a po jednej stronie schylona, ale poznawszy si\u0119 z rybakami i przyzwyczaiwszy si\u0119 do kolebania, ju\u017c niczego si\u0119 nie obawia\u0142em. Tu i \u00f3wdzie tylko ptak jaki morski, <i>miewa<\/i> [mewa] lub kaczka, albo <i>kolp&#8217;<\/i> morska<sup><small><a href=\"#iii\">iii<\/a><\/small><\/sup>  przelatywa\u0142y, zreszt\u0105 cisza wko\u0142o, pluskaj\u0105ca tylko przerywana wod\u0105. Wobec ogromu tych w\u00f3d cz\u0142owiek czuje swoj\u0105 u\u0142omno\u015b\u0107; a cho\u0107by kto w &#8222;kraju&#8220; nigdy nie pomy\u015bla\u0142 o Bogu, na morzu i B\u00f3g mu si\u0119 przypomni i sumienie obudzi. St\u0105d te\u017c sobie t\u0142umacz\u0119 t\u0119 bogobojno\u015b\u0107, jakiej by\u0142em \u015bwiadkiem na wyspie. &#8222;Cudowny, panie, jest Pan B\u00f3g na ziemi, ale na morzu jeszcze cudowniejszy&#8220; &#8211; rzek\u0142 do mnie rybak. <\/p>\n<p>\tCoraz wi\u0119cej przybli\u017cali\u015bmy si\u0119 do wyspy, z daleka widzieli\u015bmy Cejnowy i Kusfeld, wioski na wyspie le\u017c\u0105ce; ju\u017c wida\u0107 by\u0142o wie\u017c\u0119 ko\u015bcieln\u0105 i chaty Jastarni, na g\u00f3rze pi\u0119knie si\u0119 odbijaj\u0105ce o t\u0142o zielonego lasku. Po p\u00f3\u0142trzeciagodzinnej podr\u00f3\u017cy przybyli\u015bmy kr\u00f3tko przed zachodem s\u0142o\u0144ca do l\u0105du. Jak mnie wniesiono, tak mnie znowu wyniesiono z \u0142\u00f3dki; znowu mia\u0142em ziemi\u0119 pod nogami. Weso\u0142o i serdecznie westchn\u0105\u0142em: &#8222;Bogu dzi\u0119ki&#8220;, i dalej do wsi. Kt\u00f3\u017c za\u015b opisze moje zdziwienie, kiedym w Jastarni zupe\u0142nie co innego znalaz\u0142 od tego, com sobie o niej wystawia\u0142 i co mi inni o niej m\u00f3wili. My\u015bla\u0142em sobie, &#8222;wyspa Hel jest to o par\u0119 st\u00f3p tylko nad wod\u0105 unosz\u0105cy si\u0119 kawa\u0142 piasku, tam ot chaty, kilka drzew wko\u0142o, a zreszt\u0105 tylko piasek i woda&#8220;. Pomyli\u0142em si\u0119 bardzo, bom szed\u0142 do Jastarni przez d\u0142ugie, pi\u0119kne \u0142\u0105ki; wprawdzie nie s\u0105 w kulturze, bo na ca\u0142ej wyspie ani koni, ani p\u0142uga nie ma; nie s\u0105 te\u017c nizi\u0144skie<sup><small><a href=\"#iv\">iv<\/a><\/small><\/sup> , ale jednak trawa pieknie ros\u0142a; dalej by\u0142y te\u017c pola kartoflane, a cho\u0107 na piasku, wcale zielone i poka\u017ane. Tu\u017c za \u0142\u0105k\u0105 wzd\u0142u\u017c morza ci\u0105gnie si\u0119 gaj wysoki, a rybacy mi powiadali, \u017ce w nim bardzo pi\u0119knie, o czym si\u0119 nazajutrz sam przekona\u0142em. Tak zdziwiony tym niespodzianym widokiem, szed\u0142em dalej do wsi; nie mog\u0142em sobie tylko wystawi\u0107, co by ten szum rozci\u0105g\u0142y, odbijaj\u0105cy si\u0119 o me uszy, znaczy\u0142. Pytam si\u0119 moich rybak\u00f3w, a oni: &#8222;To wielkie morze tak szumi; to nigdy nie jest tak spokojne, jak ma\u0142e, przez kt\u00f3re jechali\u015bmy&#8220;. &#8211; Ot, dosta\u0142em respekt przed tym wielkim morzem, cho\u0107 go jeszcze nie widzia\u0142em. <\/p>\n<p>\tII. Wchodzimy do Jastarni. Ko\u015bci\u00f3\u0142 otoczony roz\u0142o\u017cystymi dzrewami, chaty niekt\u00f3re murowane, inne bardzo liche, a przed ka\u017cd\u0105 narz\u0119dzia rybackie, bo ka\u017cdy mieszkaniec, wyj\u0105wszy ksi\u0119dza i nauczyciela, jest rybakiem. Piasku, kt\u00f3rego dotychczas nie spotka\u0142em jeszcze i o kt\u00f3rym my\u015bla\u0142em, \u017ce go ju\u017c nie znajd\u0119, znalaz\u0142em we wsi, ale te\u017c taki g\u0142\u0119boki, jakiego jeszcze nigdzie nie widzia\u0142em. Powiadali mi moi przyjaciele w Pucku, i\u017c piasek tak jest wielki, i\u017c je\u017celi napi\u0119tki niedobrze do but\u00f3w przymocowane, \u0142atwo je w piasku zgubi\u0107 mo\u017cna, co te\u017c jednemu z nich podobno si\u0119 zdarzy\u0142o. Ja wprawdzie moje buty i nogi w ca\u0142o\u015bci zatrzyma\u0142em, ale z wielkim tylko trudem doszed\u0142em do plebanii le\u017c\u0105cej w\u015br\u00f3d wsi, niejako na najwy\u017cej uwianym piasku. Zapuka\u0142em &#8211; otworzono. Mi\u0142e i rado\u015bnie by\u0142o przywitanie i u\u015bciskanie nasze. Pokrzepiwszy si\u0119 najprz\u00f3d pokarmem i napojem, bo taka podr\u00f3\u017c morska doskona\u0142ego doskona\u0142ego dodaje apetytu, zacz\u0105\u0142em opowiada\u0107 me przygody, a potem gaw\u0119dy o starych i nowych dziejach. P\u00f3\u017ano ju\u017c by\u0142o w noc, kiedy\u015bmy si\u0119 udali na odpoczynek. <\/p>\n<p>\tNazajutrz rano po mszy \u015bwi\u0119tej pragn\u0105\u0142em bli\u017cej pozna\u0107 ten kawa\u0142ek ziemi, do kt\u00f3rego przyby\u0142em, a mianowicie chcia\u0142em si\u0119 k\u0105pa\u0107. Id\u0105c tedy do wielkiego morza, o par\u0119set krok\u00f3w tylko od plebanii oddalonego, nauczy\u0142em si\u0119 od mego przyjaciela, jak to po piasku chodzi\u0107 trzeba, tj., \u017ce ca\u0142e nogi p\u0142asko trzeba stawia\u0107. Spr\u00f3bowa\u0142em i sz\u0142o ju\u017c lepiej. Inny kraj, pomy\u015bla\u0142em sobie, inny obyczaj. Wtem naraz zobaczy\u0142em wielkie morze. Chocia\u017c szum i huk morza ju\u017c z daleka mnie dolatywa\u0142y, my\u015bla\u0142em z pocz\u0105tku, \u017ce to by\u0142 modry jaki g\u0119sty ob\u0142ok; wspania\u0142y i wznios\u0142y widok. Dok\u0105d tylko oko si\u0119ga, wzd\u0142u\u017c i wszerz, nic, jak tylko woda i woda, a\u017c z niebem woda po\u0142\u0105cza\u0107 si\u0119 zdaje. Okr\u0119ty niekt\u00f3re dwu- lub trzymasztowe, przesuwaj\u0105ce si\u0119 po niej, c\u00f3\u017c one znacz\u0105 w takim w\u00f3d ogromie? Najwierniejszy to na ziemie obraz niesko\u0144czono\u015bci Boga. <\/p>\n<p>\tTakimi uczuciami, d\u0142ugo, d\u0142ugo sta\u0142em na tak zwanych <i>dynach<\/i> (D&#252;nen), tj. groblach z piasku usypanych od r\u0105k Pana Boga, ci\u0105gn\u0105cych si\u0119 we wysoko\u015bci 30-40 st\u00f3p ponad wod\u0105 wzd\u0142u\u017c ca\u0142ej sze\u015b\u0107 mil d\u0142ugiej wyspy, a ochraniaj\u0105cych reszt\u0119 wyspy od przelew\u00f3w morskich. Obsiane one s\u0105 harszczem, szczeg\u00f3lnym rodzajem owsa, kt\u00f3ry na to s\u0142u\u017cy, a\u017ceby piasek lataj\u0105cy przytrzymywa\u0107. Zeszli\u015bmy z tych dyn, a oto jeszcze 20-30 krok\u00f3w i byli\u015bmy tu\u017c nad morzem. Wiatr by\u0142 \u015bredni, a jednak ba\u0142wany si\u0119 pi\u0119trzy\u0142y, bieli\u0142y si\u0119, w trzech i wi\u0119cej rz\u0119dach do brzegu pod\u0105\u017cy\u0142y, by si\u0119 tam z trzaskiem rozbi\u0107, o 8 do 10 krok\u00f3w si\u0119 po brzegu rozp\u0142yn\u0105\u0107 i znowu do w\u00f3d morskich powraca\u0107 na to tylko, aby znowu za nadchodz\u0105cym ba\u0142wanem t\u0119 sam\u0105 gr\u0119 powt\u00f3rzyc. Od niezwyk\u0142ego tego widoku trudno mi si\u0119 by\u0142o oderwa\u0107, nawet niemal zbezczeszczeniem majestatu morza wyda\u0142o mi si\u0119 zapytanie ks. proboszcza, czy ju\u017c nie mam ochoty przek\u0105pa\u0107 si\u0119. Ale poniewa\u017c w\u0142a\u015bnie po to przyjecha\u0142em i sobie uwa\u017ca\u0142em, \u017ce wielu \u015bmiertelnik\u00f3w z bardzo daleka zje\u017cd\u017ca si\u0119 do morza, by w jego falach pokrzepi\u0107 swe grzeszne cielsko, wi\u0119c k\u0105pa\u0142em si\u0119. Oj, ba\u0142wany mnie t\u0119go przetrzepa\u0142y; dzielna, nie do zap\u0142acenia by\u0142a k\u0105piel, a\u017c mi ani wyj\u015b\u0107 z wody si\u0119 nie chcia\u0142o, chocia\u017c ks. proboszcz nalega\u0142, i\u017c pierwsz\u0105 raz\u0105 najwi\u0119cej dwie minuty tylko we wodzie zosta\u0107 wolno, nie chc\u0105c si\u0119 zanadto os\u0142abi\u0107. <\/p>\n<p>\tPo k\u0105pieli przechadzali\u015bmy si\u0119 nad morzem (id\u0105c ku zachodowi); po lewej stronie dyny, po prawej przyp\u0142ywaj\u0105ce i odp\u0142ywaj\u0105ce wci\u0105\u017c z \u0142oskotem fale. Poszed\u0142szy tak z \u0107wier\u0107 milki, zboczyli\u015bmy na dyny. St\u0105d co za prze\u015bliczny widok! Tu\u017c za dynami, kt\u00f3re nieraz w kilku rz\u0119dach si\u0119 wzd\u0142u\u017c morza ci\u0105gn\u0105, rozci\u0105ga si\u0119 pi\u0119kny, g\u0119sty, zielony gaj; a\u017c mi\u0142o by\u0142o patrze\u0107 na t\u0119 mieszanin\u0119 li\u015bcia r\u00f3\u017cnego brz\u00f3sk, olszyn, jarz\u0119bin, d\u0119b\u00f3w i sosen. Pr\u0119dko zeszli\u015bmy do niego i odpocz\u0119li na pieknej murawie, pod g\u0119stymi krzakami olszyny. Zaiste, skarb nieoszacowany ten lasek z swymi prostymi i g\u0119stymi <i>gankami<\/i> (alejami) dla wyspy, a szczeg\u00f3lnie dla ks. proboszcza tamtejszego. Codziennie te\u017c przechadzali\u015bmy si\u0119 po nim. Pocz\u0105tek sw\u00f3j bierze od Wielkiej Wsi, ostatniej wioski &#8222;kraju&#8220;, a chocia\u017c si\u0119 niaraz zrzadzi cokolwiek, to bez przerwy si\u0119 ci\u0105gnie a\u017c do wioski Boru (po niemiecku Danziger-Heisternest), poza kt\u00f3r\u0105 rozpoczyna si\u0119 las wielki, szeroki z \u0107wier\u0107 do p\u00f3\u0142 mili, a d\u0142ugi z dwie mile, ci\u0105gn\u0105cy si\u0119 a\u017c do ko\u0144ca wyspy, do wioski (dawnieszego miasteczka) czysto luterskiej i niemieckiej, Helu. <\/p>\n<p>\tBo trzeba wiedzie\u0107, \u017ce te trzy wioski nale\u017c\u0105ce do parafii jastarskiej, jako to: Jastarnia, B\u00f3r i Kusfeld, s\u0105 czysto polskie i katolickie, ani jednego tam Niemca i \u017byda nie ma. Tak samo w Cejnowach, nale\u017c\u0105cych ju\u017c do parafii swarzewskiej (Schwarszau). Nawet w Helu jest jeden rybak katolik i kilka czeladzi katolickiej. Ciekawy by\u0142em, czemu taka odr\u0119bno\u015b\u0107 pomi\u0119dzy Helem a reszt\u0105 wyspy, a ks. proboszcz nast\u0119puj\u0105cy mi da\u0142 pogl\u0105d historyczny p\u00f3\u0142wyspu. <\/p>\n<p>\tPierwsza osada, rozumie si\u0119, rybacka (bo handlowego znaczenia p\u00f3\u0142wysep mie\u0107 nie mo\u017ce) by\u0142 Hel. W tamtejszym ko\u015bciele znajduje si\u0119 kamie\u0144 z wyryt\u0105 liczb\u0105 1174; by\u0107 mo\u017ce, i\u017c ju\u017c wtenczas w Helu murowany zbudowano ko\u015bci\u00f3\u0142 (?). Dopiero r. 1378 podnie\u015bli go Krzy\u017cacy do godno\u015bci miasta z prawem lubeckim. Stary Hel zburzony zosta\u0142 przez Szwed\u00f3w, a nowy wybudowano dalej, na samym ko\u0144cu p\u00f3\u0142wyspu, gdzie i dzisiaj le\u017cy jeszcze. Kiedy r. 1525 pomi\u0119dzy starost\u0105 puckim a obywatelami miasta nieporozumienia powsta\u0142y wzgl\u0119dem osoby nowego mianowanego proboszcza, odst\u0105pili wszyscy Helanie za przyk\u0142adem Gda\u0144ska od wiary katolickiej i zobowi\u0105zali swego ksi\u0119dza tak nabo\u017ce\u0144stwo odprawia\u0107 jak w Gda\u0144sku, tj. po lutersku. Od onego czasu Hel by\u0142 i jest luterski, nawet inn\u0105 osad\u0119, tu\u017c przy Jastarni le\u017c\u0105c\u0105, mo\u017ce o 500 krok\u00f3w tylko od niej oddalon\u0105 za\u0142o\u017cy\u0142, tj. B\u00f3r, kt\u00f3ry jeszcze na pocz\u0105tku tego stulecia by\u0142 luterski, dzi\u015b za\u015b jest czysto katolicki i polski. Najbardziej si\u0119 zapewne do tego przyczynia\u0142a z jednej strony wielka odleg\u0142o\u015b\u0107 od luterskiego Helu, a z drugiej strony tak wielka blisko\u015b\u0107 Jastarni katolickiej, bo pod wp\u0142ywem starosty puckiego zostaj\u0105cej, kiedy B\u00f3r razem z Helem dawniej sta\u0142y pod zwierzchnictwem Gda\u0144ska. <\/p>\n<p>\tO tym i o innych zdarzeniach wyspy i o zwyczajach wyspiarzy rozmawiali\u015bmy cz\u0119sto i d\u0142ugo i czegom si\u0119 dowiedzia\u0142, kr\u00f3tko opisz\u0119, a\u017ceby i dalej rozesz\u0142a si\u0119 wie\u015b\u0107 o jedynym polskim p\u00f3\u0142wyspie Helu. <\/p>\n<p>\tTrudno opowiedzie\u0107 pocz\u0105tek Jastarni i Kusfeldu. Jastarnia (po niemiecku Putziger Heisternest) zapewnie st\u0105d imi\u0119 nosi, i\u017c dawni mieszka\u0144cy &#8222;kraju&#8220; tylko na Wielkanoc dla \u0142owienia \u0142ososi na p\u00f3\u0142wysep przybywali, po czym znowu do &#8222;kraju&#8220; powracali; a poniewa\u017c Kaszubi Wielkanoc z niemiecka przezwali <i>jastry<\/i>, dlatego ta osada od tych jastr przezwan\u0105 zosta\u0142a Jastarnia. <\/p>\n<p>\tTu\u017c przy Cejnowach, w j\u0119zyku ludowym Cha\u0142upami przezwanymi, le\u017ca\u0142y za polskich czas\u00f3w dwie warownie: W\u0142adys\u0142awowo i Kazimierzowo<sup><small><a href=\"#v\">v<\/a><\/small><\/sup>, dla lepszej obrony Pucka ze strony morza zbudowane, a maj\u0105ce swe nazwy od dw\u00f3ch braci, kr\u00f3l\u00f3w polskich, po sobie nast\u0119puj\u0105cych, W\u0142adys\u0142awa IV i Jana Kazimierza. Warownie te od Szwed\u00f3w zburzone zosta\u0142y, a dzisiaj ju\u017c ani najmniejszego \u015bladu po nich nie ma. W og\u00f3le p\u00f3\u0142wysep by\u0142 cz\u0119sto i d\u0142ugo pod rozkazami pl\u0105druj\u0105cych Szwed\u00f3w, kt\u00f3rzy, wyp\u0119dzeni z &#8222;kraju&#8220;, tu bezpieczny ze wszech stron zak\u0105tek znajdowali. Po sko\u0144czonych wojnach szwedzkich by\u0142 on tak zniszczony, i\u017c np. w Kusfeldzie, licz\u0105cym dzisiaj przesz\u0142o 400 mieszka\u0144c\u00f3w, tylko jedna cha\u0142upa zosta\u0142a.<\/p>\n<p>\tDzisiaj ludno\u015b\u0107 wyspy coraz bardziej si\u0119 powi\u0119ksza i nie dziw bo lud zdrowy, trze\u017awy, pracowity; gorza\u0142ki nie ma, kultur\u0105 nowomodn\u0105 ma\u0142o jeszcze oblizany, chwali Pana Boga i na utrzymanie swoje ci\u0119\u017cko pracuje. Bo zaw\u00f3d rybacki nie lekki bynajmniej. Wprawdzie od rana a\u017c do wieczora przez ca\u0142y rok nie pracuj\u0105 jak rolnik w &#8222;kraju&#8220;, ale uci\u0105\u017cliw\u0105 praca ta zawsze jeszcze pozostaje. Codziennie, kiedy wychodzi\u0142em przed wieczorem na przechadzk\u0119, ci\u0105gn\u0119li rybacy do morza, po trzech wsiadywali w \u0142\u00f3dk\u0119 i dalej na morze. &#8211; &#8222;Czemu tak p\u00f3\u017ano w noc wyje\u017cd\u017caj\u0105?&#8220; &#8211; pyta\u0142em si\u0119. &#8211; &#8222;Jad\u0105 na <i>ba\u0144ki<\/i> i <i>stornie<\/i>, a mo\u017ce uda im si\u0119 te\u017c <i>skarpi<\/i> z\u0142owi\u0107&#8220;. &#8211; &#8222;Co to s\u0105 ba\u0144ki, stornie, skarpie?&#8220;<\/p>\n<p>\t&#8222;Oto widzisz &#8211; odrzek\u0142 ks. proboszcz &#8211; nie umiesz ryb po polsku nazwa\u0107. Nie dziwuj\u0119 si\u0119 tobie, bo i niejeden uczony nasz nie wie, i\u017c niemieckie <i>Flundern<\/i> nazywaj\u0105 si\u0119 albo ba\u0144ki, kiedy s\u0105 ma\u0142e, lub stornie, kiedy s\u0105 wi\u0119ksze; a ryby skarpie nazywaj\u0105 Niemcy <i>Steinbutte<\/i>, a i niejeden Polak ju\u017c je tak nazwa\u0142&#8220;. I zacz\u0105\u0142 mi dalej opowiada\u0107, jak rybacy, wyje\u017cd\u017caj\u0105c teraz po trzech w \u0142\u00f3dce na noc na morze, pracuj\u0105 przez ca\u0142\u0105 noc a\u017c nazajutrz do obiadu, siecie zapuszczaj\u0105c i wyci\u0105gaj\u0105c z wielkich g\u0142\u0119bi morskich, a przybywszy do l\u0105du, zaraz odsy\u0142aj\u0105 po\u0142\u00f3w do Gda\u0144ska, bo tylko \u015bwie\u017ce stornie s\u0105 pokupne. Gda\u0144sk, dok\u0105d nie tylko latem, ale i zim\u0105 je\u017cd\u017caj\u0105, jedynym jest miejscem sprzeda\u017cy i zakupna dla wyspiarzy; Puck prawie w \u017cadn\u0105 tu nie wchodzi rachub\u0119. Przespawszy si\u0119 tedy po obiedzie cokolwiek, rybacy musz\u0105 przed wieczorem jeszcze swe sieci naprawi\u0107, bo na wiecz\u00f3r ta sama ich praca czeka. Rozumie si\u0119, i\u017c kiedy morze burzliwe, na po\u0142\u00f3w wyp\u0142yn\u0105\u0107 nie mo\u017cna. Po\u0142\u00f3w na stornie trwa oko\u0142o 3 miesi\u0105ce; przez czerwiec, lipiec i sierpie\u0144, po czym w wrze\u015bniu i pa\u017adzierniku nastepuje po\u0142\u00f3w na \u015bledzie, w\u0119gorze i breitlingi, kt\u00f3ry ju\u017c tak trudny nie jest, bo siecie, na wiecz\u00f3r w morzu zapuszczone, tylko nazajutrz rano si\u0119 wyci\u0105ga. Najintratniejszy jest po\u0142\u00f3w na \u0142ososie, odbywaj\u0105cy si\u0119 na wiosn\u0119: w marcu, kwietniu i maju, na kt\u00f3ry to po\u0142\u00f3w wszyscy nawet kobiety i dzieci, wychodz\u0105 na brzeg wielkiego morza, by pomaga\u0107 przy przyci\u0105ganiu do brzegu sieci poprzednio daleko w morze zapuszczonych. Wielka rado\u015b\u0107, kiedy po\u0142\u00f3w si\u0119 uda, ale te\u017c tym wi\u0119kszy smutek, kiedy omyli, jak to przesz\u0142ego roku by\u0142o (r. 1873), bo od po\u0142owu \u0142ososi zale\u017cy zamo\u017cno\u015b\u0107 lub ub\u00f3stwo rybak\u00f3w. <\/p>\n<p>\t&#8211; A zim\u0105 co robi\u0105 rybacy? &#8211; pytacie mnie. Oto niewiasty i dzieci siecie <i>wi\u0119z\u0105<\/i>, a m\u0119\u017cczy\u017ani si\u0119 zatrudniaj\u0105 po\u0142owem na psy lub \u015bwinie morskie lub \u0142owieniem w siecie kaczek morskich. Z t\u0142uszczu pierwszych wytapiaj\u0105 tran, ich w\u0105troba jest delikatesem; a kaczki morskie dobrze podobno smakowa\u0107 maj\u0105. <\/p>\n<p>\tIII. Najciekawszy zawsze zostaje porz\u0105dek, jakim si\u0119 wszyscy rybacy wyspy podzielili dla po\u0142owu. Wszyscy mieszka\u0144cy np. Jastarni podzielili si\u0119 na 6 <i>matszoperii<\/i>, czyli zwi\u0105zk\u00f3w rybackich<sup><small><a href=\"#vi\">vi<\/a><\/small><\/sup>, z kt\u00f3rych ka\u017cdy ma pewne miejsce w morzu do po\u0142owu \u0142ososi i w\u0119gorzy; \u015bledzie bowiem i stornie wolno \u0142owi\u0107, gdzie si\u0119 podoba. A jest to taki podzia\u0142 dla uniknienia spor\u00f3w i nienawi\u015bci potrzebny, bo na wyspie ani policji, ani \u017candarm\u00f3w nie ma; wyspa si\u0119 sama rz\u0105dzi. Na czele takiego zwi\u0105zku rybackiego, czyli matszoperii, stoi tak zwany <i>szyper<\/i>, a oko\u0142o niego inni rybacy (<i>maszopi<\/i>) na ca\u0142y rok si\u0119 zgromadzaj\u0105, czyli <i>maszopuj\u0105 si\u0119<\/i>, nie tylko m\u0119\u017cczy\u017ani, ale i kobiety, i dzieci. Przy podziale za\u015b ryb, czyli zarobku, jest ten podzia\u0142, \u017ce ka\u017cdy m\u0119\u017cczyzna <i>\u017cenia\u0142y<\/i> dostaje jedn\u0105 ca\u0142\u0105 cz\u0119\u015b\u0107, wdowa po dawniejszym maszopie po\u0142owe tego, kobiety i doros\u0142e dzieci czwarta cz\u0119\u015b\u0107 (do tej kategorii jest policzony ks. proboszcz, kt\u00f3ry od ka\u017cdej matszoperii podobn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 dostaje), niedoros\u0142e dzieci za\u017a \u00f3sm\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 tego, co \u017cenia\u0142y maszop, \u00f3sm\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 odbiera te\u017c organista. Rozk\u0142ad ten wszystkich rybak\u00f3w na pewne zwi\u0105zki sprawia, i\u017c wszyscy zar\u00f3wno przy po\u0142owach zarabiaj\u0105; sprawia, \u017ce wszyscy r\u00f3wno s\u0105 albo zamo\u017cni, albo ubodzy, wyrabia pewien porz\u0105dek spo\u0142eczny, kt\u00f3rym nie tylko wewn\u0105trz s\u0105 po\u0142\u0105czeni, ale w jakim nawet przed \u015bwieck\u0105 zwierzchno\u015bci\u0105 wyst\u0119puj\u0105. Wszystkie rzeczy dotycz\u0105ce si\u0119 zarz\u0105du wioski podlegaj\u0105 uchwale wszystkich, a rz\u0105d, o ile si\u0119 da, szanuje tutejsze zwyczaje i organizacje. Przyzna\u0107 te\u017c trzeba, i\u017c rz\u0105d wszelakie ma wzgl\u0119dy dla p\u00f3\u0142wyspiarzy, a\u017ceby tylko rybo\u0142\u00f3stwu nie da\u0107 upa\u015b\u0107; w podatkach jest ogl\u0119dny, szko\u0142y i ko\u015bcio\u0142y z w\u0142asnych najwi\u0119cej fundusz\u00f3w utrzymuje, w ka\u017cdej wiosce za\u0142o\u017cy\u0142 szko\u0142\u0119, tak i\u017c nie ma \u017cadnego dziecka, co by czyta\u0107 i pisa\u0107 nie umia\u0142o, soli do solenia ryb za ni\u017csz\u0105 oddaje cen\u0119; nawet teraz podobno zamierza rybak\u00f3w spowodowa\u0107, a\u017ceby rybo\u0142\u00f3stwem w wi\u0119kszych rozmiarach, tj. na wi\u0119kszych statkach i daleko w morzu si\u0119 zatrudniali, jako to w Anglii i w Francji si\u0119 dzieje, sk\u0105d nie tylko krajowi bogactwa si\u0119 przysporzy, ale ka\u017cdego czasu w razie wojny gotowi s\u0105 majtki, marynarki wojennej. M\u00f3wi\u0105, \u017ce ludno\u015b\u0107 polska jest czysto rolnicza; o nie! mo\u017ce ona te\u017c by\u0107 dobrze rybacka, jak to mieszka\u0144cy p\u00f3\u0142wyspu Helu pokazuj\u0105. <\/p>\n<p>\tMowa p\u00f3\u0142wyspiarzy jest kaszubska. Ja by\u0142em pierwszy raz w Kaszubach, wi\u0119c ich narzecze mnie bardzo zaciekawi\u0142o. Ze \u017calem wprawdzie dostrzeg\u0142em cz\u0119sto niemieckie s\u0142owa, ale j\u0105dro j\u0119zyka jednak jest polskie. Przyznaje si\u0119 otwarcie, i\u017c narzecze kaszubskie pod niejednym wzgl\u0119dem daleko lepiej mi si\u0119 podoba ni\u017c j\u0119zyk, jaki si\u0119 dalej w &#8222;kraju&#8220; wyrobi\u0142, bo nie zdaje mi si\u0119 to bynajmniej by\u0107 zalet\u0105 naszego j\u0119zyka, i\u017c si\u0119 przycisk zawsze na przedostatni\u0105 tylko sylab\u0119 k\u0142adzie, przy czym monotonno\u015bci unikn\u0105\u0107 nie mo\u017cna. Czyni to samo i Kaszuba, ale najcz\u0119\u015bciej k\u0142adzie przycisk na trzeci\u0105, czwart\u0105, ostatni\u0105, tak i\u017c mowa ich dla ucha nie-Kaszuby dla swego rozmaitego akcentowania powabn\u0105 si\u0119 staje. Znalaz\u0142em te\u017c kilka osobliwych wyraz\u00f3w, kt\u00f3rych w polskich stronach albo wcale, albo w innym znaczeniu u\u017cywaj\u0105, jak to: <i>perzynko<\/i> &#8211; cokolwiek; <i>bokado\u015b\u0107<\/i> &#8211; dosy\u0107, wiele; <i>wszeternastko<\/i> &#8211; wszystko, <i>babnica<\/i> &#8211; kruchta; <i>nogawica<\/i> &#8211; po\u0144czocha &#8211; i wiele innych. Je\u017celi s\u0142ysz\u0105 rybacy, i\u017c kto\u015b z nich sadzi si\u0119 na mow\u0119 polsk\u0105, to m\u00f3wi\u0105, \u017ce <i>polaszy<\/i>, tj. natr\u0105ca z polska. Doda\u0107 do tego nale\u017cy, i\u017c szczeg\u00f3lnie narz\u0119dzia rybackie oznaczaj\u0105 nazwami, o kt\u00f3rych nie wiem, z jakiego s\u0105 wyj\u0119te j\u0119zyka; rybacy Niemcy w Helu te same rzeczy podobnie\u017c nazywaj\u0105. Tak np. kotwica nazywa si\u0119 <i>draga<\/i>; wios\u0142a &#8211; <i>remy<\/i>; siecie na \u015bledzie &#8211; <i>mance<\/i>; siecie na stornie &#8211; <i>cezy<\/i>; g\u0142\u0119bia morska &#8211; <i>szur<\/i>; latarnia morska &#8211; <i>bliza<\/i>.<\/p>\n<p>\tJak dzisiejsi wyspiarze wiernie zachowali j\u0119zyk przdk\u00f3w swoich, tak samo te\u017c zachowali ich wiar\u0119. Uderzaj\u0105ca ich prostota i pobo\u017cno\u015b\u0107 w ko\u015bciele, nad wszystkimi za\u015b celuj\u0105 swym \u015bpiewem, mianowicie w r\u00f3\u017ca\u0144cu i w litaniach, bo w innych pie\u015bniach przygodnych \u015bpiew ten przez wp\u0142yw szko\u0142y i organisty ju\u017c wiele na swej \u015bwie\u017co\u015bci i wdzi\u0119ku utraci\u0142. Jak czyste fale w\u00f3d morskich bez przestanku si\u0119 unosz\u0105 i spuszczaj\u0105, bez przerwy d\u0105\u017c\u0105c do brzegu, tak te\u017c \u015bpiew ten z silnych wydobyty piersi czasem trzema, czterema i wi\u0119cej g\u0142osami przy najakuratnieszym <i>crescendo<\/i> i <i>decrescendo<\/i> bez pauzy d\u0105\u017cy silnym rytmem (nie taktem) do chwa\u0142y Boskiej i zbudowania siebie i bli\u017aniego. I zaiste, nigdzie jeszcze tak dobrego \u015bpiewu ludowego nie s\u0142ysza\u0142em jak w Jastarni; najserdeczniej si\u0119 modl\u0105 \u015bpiewaj\u0105c, a melodia jest tak pi\u0119kna, i\u017c ka\u017cdego g\u0142\u0119boko zachwyca. Cz\u0119sto przed nabo\u017ce\u0144stwem jeszcze szed\u0142em do ko\u015bcio\u0142a tylko, aby \u015bpiewowi si\u0119 przys\u0142uchiwa\u0107 i rozkoszowa\u0107 si\u0119 w tym morzu g\u0142os\u00f3w i melodii. Wy wszyscy szukacie tam gdzie\u015b w Niemczech wzor\u00f3w \u015bpiewu ludowego; czemu nie przybywacie do Jastarni? Spyta\u0107 si\u0119 rybak\u00f3w, kto ich tego \u015bpiewu nauczy\u0142, to sami nie wiedz\u0105: ich prapradziadowie ju\u017c tak \u015bpiewali, a zapewnie ich wnuki i prawnuki tak samo \u015bpiewa\u0107 b\u0119d\u0105, bo ju\u017c dzieci od trzech do czterech lat nie tylko r\u00f3\u017caniec, ale i inne pie\u015bni \u015bpiewa\u0107 potrafi\u0105; podczas wieczor\u00f3w zimowych przy wi\u0119zieniu sieci ich si\u0119 nauczyli, najwi\u0119ksz\u0105 ich uciech\u0105 jest siedzie\u0107 przed ko\u015bcio\u0142em i nuci\u0107 za tymi, co w ko\u015bciele \u015bpiewaj\u0105. W parafiach s\u0105siednich &#8222;kraju&#8220; ju\u017c nie znaj\u0105 \u015bpiewu &#8222;rybackiego&#8220;. Co do melodii r\u00f3\u017ca\u0144ca, to mo\u017ce ich \u015bpiew jest ten sam, jakiego nas uczy\u0142 \u015bw. Jacek, nauczaj\u0105cy r\u00f3\u017ca\u0144ca w Gda\u0144sku i okolicy. <\/p>\n<p>\tAle nie tylko w \u015bpiewie, lecz i we wielu innych praktykach okazuje si\u0119 ich prostota i pobo\u017cno\u015b\u0107. Tak \u015bwiec\u0105 rybacy po dzi\u015b dzie\u0144 \u015bwi\u0105t: \u015bw. Walentego, J\u00f3zefa, Antoniego, Jana, Anny, Rocha, Rozalii, Micha\u0142a i Barbary, w sam dzie\u0144; ich kosci\u00f3\u0142, cho\u0107 drewniany, ale wewn\u0105trz pi\u0119knie i gustownie przyozdobiony, mi\u0142e czyni wra\u017cenie. Kolorem ich ulubionym, rybackim, jest modry, bo nie tylko modre nosz\u0105 \u017cakiety majtkowe [marynarskie], ale i kobiety lubi\u0105 kolory modre; nawet ko\u015bcielne \u0142awki, wn\u0119trze ko\u015bcio\u0142a i krzy\u017ce przy drogach modro \u015ba ufarbowane. <\/p>\n<p>\tPrzy takich studiach rybackich, przy k\u0105paniu i weso\u0142ej rozmowie pr\u0119dko p\u0142yn\u0105\u0142 czas. Dwie jeszcze zrobili\u015bmy wycieczki: jedn\u0105 do wioski Hel, drug\u0105 do Oksywia, wioski ko\u015bcielnej na przeciwleg\u0142ym brzegu ma\u0142ego morza z p\u00f3\u0142trzecia mili od Jastarni oddalonej, naturalnie morzem, nie koniami, bo takich na wyspie nie ma; nie wo\u0142ami, bo we wo\u0142y tylko do chorych ks. proboszcz je\u017cd\u017ca. Do i od Helu wiatr dobrze s\u0142u\u017cy\u0142; tak samo te\u017c do Oksywia, ale z powrotem cisza (w j\u0119zyku rybackim <i>glada<\/i>) pad\u0142a zupe\u0142na; a poniewa\u017c w Oksywiu przenocowa\u0107 nie chcieli\u015bmy, odjechali\u015bmy przeto kr\u00f3tko przed zachodem s\u0142o\u0144ca na morze. Moi rybacy wios\u0142ami musieli pracowa\u0107, bo wiatru nie by\u0142o, a \u017ce to \u017cadn\u0105 nie jest zabawk\u0105 z p\u00f3\u0142trzecia mili wios\u0142ami pracowa\u0107, \u0142atwo si\u0119 ka\u017cdy domy\u015bli. Tego wieczoru i tej nocy na wodzie, p\u00f3ki \u017cyj\u0119, nie zapomn\u0119. Niebo by\u0142o zupe\u0142nie pogodne, cisza najzupe\u0142niejsza; z pocz\u0105tku ksi\u0119\u017cyc nam cokolwiek przy\u015bwieca\u0142, potem i ten si\u0119 za g\u00f3rami schowa\u0142, a my jechali\u015bmy reszt\u0119 drogi \u015br\u00f3d nocy, tylko gwiazdy nam przy\u015bwieca\u0142y i dwie latarnie morskie p\u00f3\u0142wyspu; te ostatnie jedynie nam wskaza\u0142y stron\u0119, do kt\u00f3rej nam sterowa\u0107 by\u0142o potrzeba. Gdyby ich nie by\u0142o, po czym mogliby\u015bmy si\u0119 byli <i>st\u00f3sowa\u0107<\/i> (orientowa\u0107) na tym przestworze w\u00f3d, gdzie \u017cadnych szos drzewami obsadzonych nie ma jak w &#8222;kraju&#8220;? O, by\u0142y to chwile g\u0142\u0119bokiego i powa\u017cnego dumania, kt\u00f3remu takt wiose\u0142, we wod\u0119 uderzaj\u0105cych, nie tylko nie przeszkadza\u0142, lecz dopomaga\u0142. \u015aliczna i niezapomniana ta noc. Po pi\u0119ciogodzinnej podr\u00f3\u017cy przybyli\u015bmy o jedenastej godzinie do brzegu wyspy. <\/p>\n<p>\tTak tedy pr\u0119dko przesz\u0142o te par\u0119 tygodni, kt\u00f3re przep\u0119dzi\u0142em na p\u00f3\u0142wyspie, bo chocia\u017c p\u00f3\u0142wysep nied\u0142ugi i w\u0105ski, to jednak by\u0142o si\u0119 czemu przygl\u0105da\u0107, za czym rozpytywa\u0107 si\u0119 i zastanawia\u0107 si\u0119. Wyznam szczerze, i\u017c wysp\u0119 i rybak\u00f3w szczerze polubi\u0142em; wszak i Pan Jezus mianowicie z rybak\u00f3w wybra\u0142 uczni\u00f3w swoich. Przy pewnym kierunku umys\u0142u mo\u017cna tam by\u0107 zupe\u0142nie szcz\u0119\u015bliwym. Przyzna\u0142 mi si\u0119 te\u017c ks. proboszcz tamtejszy, i\u017c na tym ostatnim zak\u0105tku kraju i diecezji naszej czuje si\u0119 zupe\u0142nie szcz\u0119\u015bliwym. Cieszy\u0142by si\u0119 bardzo, gdyby s\u0105siada ksi\u0119dza we wi\u0119kszej mia\u0142 blisko\u015bci, bo najbli\u017cszy jego s\u0105siad, ks. dziekan w Swarzewie, z p\u00f3\u0142czwartej mili oddalony; ale trzeba si\u0119 (mu) uspokoi\u0107, kiedy tego mie\u0107 nie mo\u017cna. <\/p>\n<p>\tPo\u017cegna\u0142em tedy ten zak\u0105tek \u015bwiata, kt\u00f3ry, aczkolwiek nam taki bliski, zwyczajami i zatrudnieniem tak nam obcy. Po\u017cegna\u0142em tych rybak\u00f3w, z kt\u00f3rymi si\u0119 ju\u017c by\u0142em zapozna\u0142 cokolwiek i kt\u00f3rych serdecznie pokocha\u0142em. Po\u017cegna\u0142em nareszcie i ks. proboszcza tamtejszego, kt\u00f3rego burze tera\u017aniejszych walk ko\u015bcielno-politycznych osobi\u015bcie tak ma\u0142o dotykaj\u0105 &#8211; i tak\u0105 sam\u0105 \u0142odzi\u0105, jak\u0105 przyby\u0142em, znowu odjecha\u0142em do Pucka. Przybywszy do domu i zatrudnie\u0144 moich, cz\u0119sto my\u015blami przebywa\u0142em \u015br\u00f3d morza przy rybakach. Prostaczkowie! nie znaj\u0105 rozkoszy \u015bwiatowych, ale nie zaznaj\u0105 te\u017c gorzkich u\u0142udze\u0144 jego. <\/p>\n<p>\tIV. Hel. Miasto z ko\u015bcio\u0142em luterskim. P\u00f3\u0142wysep Hela, przez mieszka\u0144c\u00f3w samych i na Puckiej K\u0119pie nazywany Hel, znaczy to samo co <i>hyl<\/i> &#8211; lub <i>chyl<\/i> &#8211; miejsce wzniesione, odkryte dla wiatr\u00f3w &#8211; <i>holm<\/i>, <i>che\u0142m<\/i>. Czemu stawiasz dom na hylu? Chyl nadmorski &#8211; g\u00f3ra nadmorska. By\u0107, sta\u0107 na chylu. Por\u00f3wnaj: chyli\u0107. <\/p>\n<p>\tV. Jastarnia (Heisternest). Ko\u015bci\u00f3\u0142 katolicki. Ko\u015bci\u00f3\u0142 drewniany, smo\u0142\u0105 oblany. Jedni wywodz\u0105 od <i>jaster<\/i> (jastra &#8211; Wielkanoc), drudzy od <i>stornie<\/i>, ja s\u0105dze, i\u017c jedynie od wyrazu <i>jaster<\/i> (<i>aster<\/i>), <i>jasternik<\/i> (por\u00f3wnaj jasternik nadmorski &#8211; <i>A[ster] tripolium<\/i>), kt\u00f3rych to ro\u015blin czy kwiat\u00f3w ma by\u0107 niema\u0142o na Helu, przy brzegu morskim. \u0141owi\u0105 ryby: \u0142oso\u015b (<i>losos<\/i>, <i>mielnica<\/i>), <i>jasanter<\/i> (jesiotr), <i>plotka<\/i> (fl\u0105dra).<\/p>\n<hr style=\"text-align: left; height: 1; width: 10%\" noshade=\"noshade\" \/>\n   <small><sup><a name=\"i\">i<\/a><\/sup>&#8222;Pielgrzym&#8220;, Pelplin 1874, R. 6, z. 11, 12, 13, 14.<\/small><\/p>\n<p>  <small><sup><a name=\"ii\">ii<\/a><\/sup>[Prawdopodobnie chodzi tu o ks. H. Go\u0142\u0119biewskiego, proboszcza na Helu w latach 1872-1887, p\u00f3\u017aniejszego autora <i>Obrazk\u00f3w rybackich<\/i>. Pelplin 1888.]<\/small><\/p>\n<p>  <small><sup><a name=\"iii\">iii<\/a><\/sup>[Kolp morska &#8211; ko\u0142p, \u0142ab\u0119d\u017a morski.]<\/small><\/p>\n<p>  <small><sup><a name=\"iv\">iv<\/a><\/sup>[Autor ma tu na my\u015bli urodzajne \u0142\u0105ki w powiecie Nizinnym.]<\/small><\/p>\n<p>  <small><sup><a name=\"v\">v<\/a><\/sup>[Warownie dzisiaj nie istniej\u0105ce. Dziesiejsze W\u0142adys\u0142awowo nie znajduje si\u0119 w miejscu dawnej twierdzy z XVII wieku. Prawdopodobnie twierdze te le\u017ca\u0142y w pobli\u017cu dzisiejszych Cha\u0142up na Helu.]<\/small><\/p>\n<p>  <small><sup><a name=\"vi\">vi<\/a><\/sup>[Matszoperia, obecnie: maszoperia, organizacja rybak\u00f3w, odpowiednik cechu rzemie\u015blniczego w mie\u015bcie. By\u0142a to jednak organizacja o \u015bci\u015blejszym zwi\u0105zku wewn\u0119trznym, ze wzgl\u0119du na system podzia\u0142u dochod\u00f3w z po\u0142ow\u00f3w. Zob.: J. Kucharska, Z. Batorowicz <i>Rybo\u0142\u00f3wstwo przybrze\u017cne w Ku\u017anicy. Studia i materia\u0142y do historii wsi polskiej w XIX i XX w.<\/i>, pod red. A. Zawistowicz-Adamskiej, Wroc\u0142aw 1958, s. 119-250.]<\/small><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Tom 39 <i>Dzie\u0142 wszystkich<\/i> Oskara Kolberga pt. <i>Pomorze<\/i><\/p>\n<p>Z rekopis\u00f3w opracowali<br \/>\n<b>Jerzy K\u0105dzio\u0142ka, Danuta Pawlakowa<\/b><\/p>\n<p>Redakcja tekst\u00f3w gwarowych<br \/>\n<b>Monika Gruchmanowa, Zygmunt Zag\u00f3rski<\/b><\/p>\n<p>Redaktor<br \/>\n<b>J\u00f3zef Burszta<\/b><\/p>\n<p>Komitet redakcyjny<br \/>\n<b>Julian Krzy\u017canowski<\/b> &#8211; przewodnicz\u0105cy, <b>J\u00f3zef Burszta<\/b> &#8211; redaktor naczelny, cz\u0142onkowie: <b>Kazimiera Zawistowicz-Adamska, Jan Czekanowski, Stefan Dybowski, Jozef Gajek, Czes\u0142aw Hernas, Helena Kapelu\u015b, Tadeusz Ochlewski, Anna Kutrzeba-Pojnarowa, Maria Znamierowska-Pr&#252;fferowa, Kazimierz Rusinek, Marian Sobieski, Maria Turczynowiczowa, Stanis\u0142aw Wilczek, Bogdan Zakrzewski<\/b><\/p>\n<p> <a href=\"https:\/\/kaszebi.rastko.net\/?p=222\">\u041d\u0430\u0441\u0442\u0430\u0432\u0438\u0442\u0435 \u0441\u0430 \u0447\u0438\u0442\u0430\u045a\u0435\u043c <span class=\"meta-nav\">&rarr;<\/span><\/a><\/p>\n","protected":false},"author":63,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[11],"tags":[],"class_list":["post-222","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-lud--norod"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/kaszebi.rastko.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/222","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/kaszebi.rastko.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/kaszebi.rastko.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/kaszebi.rastko.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/63"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/kaszebi.rastko.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=222"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/kaszebi.rastko.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/222\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/kaszebi.rastko.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=222"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/kaszebi.rastko.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=222"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/kaszebi.rastko.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=222"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}