Z historii więzienia w Gdańsku

Więzniami tego obiektu byli między innymi – w różnym okresie jego istnienia – Józef Piłsudski, Albert Forster, biskup gdański Carl Maria Splett. Szczególnie ponury okres w dziejach więzienia stanowią lata II wojny światowej i pierwsza dekada po jej zakończeniu.

W czasie wojny więziono w nim i mordowano przede wszystkim Polaków i Kaszubów (tutaj przetrzymywano między innymi mieszkańców kaszubskich miejscowości, którzy następnie zostali zamordowani w Piaśnicy, oraz żołnierzy „Gryfa Pomorskiego”). Po zakończeniu wojny, więzienie – przejęte przez funkcjonariuszy radzieckiego Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych, następnie zaś przez polską administrację – stało się miejscem kaźni nie tylko dla zbrodniarzy niemieckich, ale także wielu niewinnych ludzi, przedstawicieli różnych narodów. Jeden z ocalałych, Kurt Piornack, tak wspominał ten okres: „Wśród więźniów byli nie tylko Niemcy. Byli także Kaszubi, Polacy. Pamiętam przynajmniej kilku Austriaków. Wiem, że przetrzymywano również Szwajcarów. Możliwe, że ich jedyną winą było to, że mówili po niemiecku i nie potrafili się wytłumaczyć”. Tam też byli więzieni żołnierze podziemia niepodległościowego.

Walor tej książki podnoszą aneksy – wykazy osób, które zmarły lub zostały stracone w więzieniu w latach 1945-1955. Na tych listach znajdujemy szereg nazwisk spotykanych na Kaszubach (np. Bianga, Cirotzki, Drewa, Formela, Hinz, Janke, Klinkusz, Konkol, Kreft, Kwidzyński, Labudda, Lewańczyk, Noetzel, Rode, Ropel, Śliwiński, Treder).

W pierwszych latach po wojnie znaczna część więźniów zmarła w wyniku epidemii chorób zakaźnych. Sprawę tę szeroko omawiano na łamach „Trójmiasta”, dodatku do „Gazety Wyborczej” (2001-2002). Wyjaśnieniem i upamiętnieniem tej tragedii szczególnie zainteresowany był (i jest) między innymi Związek Mniejszości Niemieckiej w Gdańsku. Żałować należy, że środowiska kaszubskie nie wykazały większego zaangażowania w tej materii. Może książka Waldemara Kowalskiego stanie się odpowiednim impulsem, który ożywi zainteresowania Kaszubów tragicznymi losami przodków. Jest to możliwe, gdyż – jak pisze w przedmowie Janusz Marszalec, Naczelnik Biura Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej (Oddział w Gdańsku) – jej atutem „jest to, że nawet gdy mówi się w niej o strasznej statystyce zgonów i zbrodni, nie traci się kontaktu z człowiekiem”.

Овај унос је објављен под Некатегоризовано. Забележите сталну везу.