Pomerania 388/2006

Pomerania 388/2006

2. Listy

3. Pielgrzymka pod Giewont

Zarząd Główny Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego zaprasza do udziału w pielgrzymce pod Giewont na spotkanie Kaszubów z góralami. Wyjazd z Dworca Gdynia główna planowany jest na 19 sierpnia. (Więcej w „Pomeranii”)

4. Piotr Tyma, Media lokalne – zwierciadło demokracji

Większość Polaków nie zawsze dostrzega znaczenie mediów lokalnych dla rozwoju społeczeństwa obywatelskiego. W najbardziej nośnym przekazie – ogólnopolskich programach informacyjnych ich problemy i podejmowane przez nie sprawy mają szanse zaistnieć wyłącznie poprzez poruszanie kontrowersyjnej tematyki. Przy takich okazjach czasami pojawia się problem zachowania niezależności w relacjach z lokalnymi politykami czy urzędnikami. Dowodem na to są np. głośne sprawy redaktora „Wieści Polickich” – Andrzeja Marka czy Jerzego Jureckiego i „Tygodnika Podhalańskiego”. Pojawianie się takich informacji z prowincji w ogólnopolskich programach informacyjnych czy opiniotwórczych tytułach prasowych na krótko uzmysławia części społeczeństwa złożoność sytuacji, w jakiej niejednokrotnie funkcjonują lokalne media. Okazuje się, że takie zagadnienia jak granica dozwolonej krytyki, relacje władza (samorząd) – dziennikarz, mogą się w regionach kształtować zupełnie inaczej niż na szczeblu centralnym. (Więcej w „Pomeranii”)

8. Kazimierz Kleina, Etniczność w mediach elektronicznych

Wydaje się, że podstawy prawne dla obecności mniejszości narodowych i etnicznych w mediach są nareszcie bardzo dobre. Chociaż praktyka nie zawsze idzie w parze nawet z najlepszą teorią. (…) Główne zarzuty członków niejszości narodowych i etnicznych, według badań OBOP, formułowane wobec Telewizji Polskiej to: skrótowa formuła, nieodpowiednia pora emisji, mała atrakcyjność programów, zbyt mały wpływ mniejszości na treść i kształt programów. Jaka więc powinna być telewizja publiczna i Polskie Radio, aby zaspokoiły oczekiwania mniejszościowych odbiorców? (Więcej w „Pomeranii”)

10. Wiktor Pepliński, Prasa lokalna na Pomorzu w dwudziestoleciu międzywojennym i po 1989 roku

Proces odradzania się prasy lokalnej na Pomorzu po 1989 roku był swoistym powrotem do przeszłości. Wynikało to z faktu, że w okresie międzywojennym Pomorze należało do terenów o jednym z najwyższych stopni rozwoju prasy lokalnej w Polsce. Praktycznie w każdym, nawet najmniejszym, mieście wychodziło od jednego do kilku tzw. dzienników lokalnych ukazujących się najczęściej 2 do 3 razy w tygodniu, zazwyczaj konkurencyjnych w stosunku do siebie zarówno w sensie politycznym, jak i ekonomicznym. Rozmiar zjawiska uwidacznia się w porównaniu z innymi regionami Polski. (Więcej w „Pomeranii”)

16. Informować i uświadamiać (dyskusja)

Zapis dyskusji podczas seminarium pt. „Rola współczesnych mediów regionalnych i lokalnych w procesie komunikacji pomorskiego społeczeństwa”, które odbyło się 28 kwietnia br. w Urzędzie Gminy w Kartuzach. (Więcej w „Pomeranii”)

21. Jerzy Dąbrowa-Januszewski, Snôdczie globalné kòrznié (felieton)

Odwołanie redaktora Edmunda Szczesiaka do konstatacji o „coraz płytszych korzeniach zglobalizowanego człowieka” oraz przywołanie słów Donalda Tuska o potrzebie „kaszubienia Kaszubów” ukierunkowały tok wyrażania opinii przez prelegentów na seminarium pt. „Rola współczesnych mediów regionalnych i lokalnych w procesie komunikacji pomorskiego społeczeństwa”. (Więcej w „Pomeranii”)

22. Przekazali 1 proc.

23. Wydarzy się

24. Józef Borzyszkowski, Moje i nasze…

O moich, nawet rodzinnych, spotkaniach z Lechem Bądkowskim sporo już napisałem w tekście opublikowanym w tomie „Pro memoria. Lech Bądkowski (1920-1984)”. Bez wątpienia trzeba jednak wciąż do tego wracać; zarówno do naszych wspomnień i spotkań, jak może jeszcze bardziej do tekstów Lecha Bądkowskiego, a tym samym zbliżać się do Jego postawy, iść Jego śladem w życiu i działalności na rzecz dobra wspólnego.
Dla tych, którzy Lecha nie znali, szczególną pomocą może być książka Pawła Zbierskiego. Każda publikacja o Lechu przybliża nas do Niego i umacnia Jego obecność wśród nas, szczególnie świadomych tego, co dookoła się dzieje i chcących mieć wpływ na kształtowanie rzeczywistości. A takich obywateli zawsze potrzeba najbardziej. Dotyczy to przede wszystkim młodych, ambitnych, przedsiębiorczych… . (Więcej w „Pomeranii”)

28. Édmùnd Kamińsczi, Wdôrzënk ò redaktorze Tadeùszu Bòlduanie w I roczëznã jegò smiercë

Z Tadeùszem Bòlduanem pòtkôł jem sã pierwszi rôz na zymku 1957 rokù, za starą Feliksa Marszôłkòwsczégò – przédnika kartësczégò partu Kaszëbsczégò Zrzeszeniô. Ùmôwiôł naji na zéńdzenié w môlu wëpôlónégò bùdinkù Bòrzestowsczich prze darżenie Parkòwi, róg Gduńsczi. Dzysô stoji tam bùdink mieszkaniowi z krómama ë Biblioteką Miasta ë Pòwiatu. Zéńdzenié miało môl ò pierwszi w pôłnié, a mërkã do rozpòznaniô Bòlduana miôł bëc wójskòwi przëòbléczënk. Pòczątk naji gôdczi, to bëło taczé maklanié sã. Cze to je pòrządny człowiek, cze mòże nasłóny przez Ùrząd Bezpieczéństwa? – pitôł jô sã w mëslach. Jak jô sã dowiedzôł òd niégò, béł jesz w służbie wójskowi. (Więcej w „Pomeranii”)

30. Krzysztof Korda, Pomorski Kongres Obywatelski

W gmachu Politechniki Gdańskiej 13 maja br. odbył się I Pomorski Kongres Obywatelski, Przygotowany on został przez Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową, z inicjatywy jego prezesa – Jana Szomburga. Za zwołaniem kongresu krył się dostrzegany przez organizatorów niepokój istniejącymi wśród mieszkańców Pomorza podziałami oraz chęć wprowadzenia w życiu społecznym dialogu i budowanie zaufania między jego uczestnikami. W tym kontekście, nieprzypadkowo jako tytuł przewodni spotkania wybrano hasło: „W stronę pomorskiej wspólnoty obywatelskiej”. (Więcej w „Pomeranii”)

32. Artur Jabłoński, Wspólnota społeczeństwa obywatelskiego

Czym jest tożsamość pomorska? Dla niektórych to jedynie zewnętrzne oznaki kulturowego dziedzictwa: architektura kościołów, kolejowych stacyjek, gdańskich kamienic. Inni podkreślają subregionalną lub etniczną odrębność Kociewiaków i Kaszubów. Rzadko kto charakteryzuje się świadomością bycia wspólnotą i wspólnotowego przeżywania w obszarze całego województwa pomorskiego. Nic dziwnego, jeśli weźmie się pod uwagę, że Pomorskie w kształcie jaki nadała mu reforma administracyjna z 1 stycznia 1999 roku jest tworem sztucznym. Zlepkiem różnorakich społeczności o odmiennej historii i autoidentyfikacji. Istnieją pomorskie tożsamości, nie jednak tożsamości pomorskiej. (Więcej w „Pomeranii”)

33. Tomasz Żuroch-Piechowski, Utopijna rzeczywistość (felieton)

Wiosna idzie, świat się zazielenił, dżdżownice wylazły z ziemi, a wraz z nimi nowi ministrowie. Co do tej pory było głęboko schowane, znalazło się na powierzchni. Wstydliwie skrywane przypadłości dziś są powodem do dumy, a brak kompetencji najwyższą cnotą. Wszystko w imię nowej Polski oraz lepszej przyszłości. O edukację naszych dzieci zadba Roman Giertych, który do tej pory dbał jedynie o edukację własnej żony, próbując wymusić na poznańskim egzaminatorze pozytywną ocenę. (Więcej w „Pomeranii”)

34. Roman Robaczewski, Maszotowie w Anglii

Za sprawą prawie 84-letniego Stanisława Maszoty w Redhill – niewielkiej miejscowości w hrabstwie Surrey, pod Londynem, 2 kwietnia odbyła się uroczystość 50. rocznicy ślubu tego Kaszuby z piękną, czarnowłosą, zawsze uśmiechniętą i energiczną Szkotką – Mary z domu Ross, pochodzącą ze słynnej wyspy Sky. W 48-osobowej grupie obecnych byli Kaszubi z Polski, Niemiec i Anglii. Przybyli też Niemcy, Szwajcarzy, Szkoci i Żydzi. Najmniej było chyba Anglików. Od razu nasuwa się anegdota krążąca wśród londyńczyków: „Zanim zagadniesz kogokolwiek w Londynie, dowiedz się na początku, czy rozmawia po angielsku”. Nic dziwnego – ostatnio prasa brytyjska podała, że w Londynie ludzie posługują się aż 300 różnymi językami. (Więcej w „Pomeranii”)

37. Stella Sobczak, Rekultywacja biologiczna Jeziora Klasztornego Małego w Kartuzach

Któż z nas chociaż raz w życiu nie wrócił wściekły z plaży, bo woda, w której chcieliśmy się ochłodzić po całym tygodniu pracy, nagle zaczęła przypominać zieloną zupę? Taki obrazek oznacza, że nastąpił nagły zakwit glonów, co poważnie zakłóca równowagę ekologiczną wodnego ekosystemu. Jeśli nie podejmuje się zdecydowanych działań naprawczych, jeziora zaczynają zarastać, giną niektóre gatunki ryb, a walory rekreacyjne nieodwracalnie przechodzą do historii. „Kwitnące” jezioro oznacza, że poziom związków fosforu w wodzie jest za wysoki i trzeba go trwale obniżyć. Od 4 do 10 maja na Jeziorze Klasztornym Małym w Kartuzach można było obserwować pierwszą w Polsce, pilotażową rekultywację zanieczyszczonego akwenu przy pomocy preparatu mineralnego Phoslock. Jest to glina, zmodyfikowana przez wprowadzenie do niej pierwiastków ziem rzadkich. Zawiesina preparatu wiąże fosfor w chwili opadania i tworzy stabilny osad na dnie zbiornika, izolujący i nie dopuszczający do uwalniania fosforu z osadów dennych. (Więcej w „Pomeranii”)

38. Magdalena Gerlecka, Katarzyna w ogniu

W mieście tak zaludnionym jak Gdańsk człowiek jest przyzwyczajony do wycia syren. Nawet na nie już nie reaguje. Tego dnia wyglądam przez okno dopiero po dziesiątym aucie mijającym na sygnale moje biuro.
Wozy strażackie tuż za hotelem Hevelius zatrzymują się i milkną. To musi dziać się gdzieś blisko. Ktoś zostawił garnek na gazie albo czegoś nie wyłączył… Akurat wpadł z wizytą brat. Pytam, czy to on przypadkiem o czymś znowu nie zapomniał, przecież mieszkamy tuż za zakrętem. Właśnie za tym, za którym milkną syreny. Mówi, że nie. Nie wie też, co się dzieje. Zerkam przez ramię za okno i włączam internet. Pierwsza wiadomość – duże zdjęcie budynku w ogniu podpisane „Płonie kościół św. Katarzyny.” (Więcej w „Pomeranii”)

40. Kazimierz Ostrowski, Co zostało po mistrzu Janie (felieton)

Owoce myśli ludzkiej weryfikuje czas – stwierdzenie tyle banalne, co prawdziwe. Jeżeli dzisiaj wciąż wysoko cenimy spuściznę Jana Karnowskiego, sięgamy do jego ideowego programu, do literackiego dorobku, jeżeli do powszechnego obiegu weszły cytaty z jego utworów („Jô bëm leno chcôł,/ Żebë twoji mowë,/ Co ję Pón Bóg dôł/ Nie przëkrëłë grobë”), to niewątpliwie pozostawił on po sobie dzieło wielkie. 16 maja minęło 120 lat od urodzin poety.
Dawno temu, poszukując śladów Jana Karnowskiego, spotkałem w Chojnicach zaledwie parę osób, które zachowały go w pamięci. Dla niewielu nazwisko pisarza nie było obce. A przecież przeżył w tym mieście dziesięć przedwojennych lat i nie był człowiekiem z trzeciego rzędu, nie miał też usposobienia mizantropa. Cóż więc się stało, że zaledwie 25 lat po śmierci mieszkańcy miasta prawie o nim zapomnieli? (Więcej w „Pomeranii”)

41. Medale Stolema

Witosława Frankòwskô – mùzyk, Duszón Pazdzersczi – nôùkówc i Donôld Tusk – pòlitik – to latosy dobiwcowie Medalu Stolema. Je to nôdgroda przëznôwónô bez Karno Sztudérów Pòmòraniô ju òd 1967 rokù. To wëróżnienié nazywóné je kaszëbsczim Noblã, bò téż nôdgrodzony to apartny kaszëbskò-pòmòrsczi dzejarze, propagatorzë naji kùlturë bënë i bùten Kaszëbów. Wëapartnionych ju òstało wiãcy jak 140 lëdzy, òrganizacjów a karnów. 15 maja do ti grëpë tegòrocznych laùreatów wprowadzył Wòjcech Cziedrowsczi – jeden z barżi zasłëżonych stolemòwców. (Więcej w „Pomeranii”)

44. Beata M. Romańska, Cień wilka

Wilcze Błota Kościerskie to malownicza wieś położona na terenie Kaszub. Od południa graniczy ze Starą Kiszewą, od północy – ze Starymi Polaszkami.
Dworek w Wilczych Błotach istnieje naprawdę. Dla potrzeb niniejszej powieści musiałam jednak zmienić jego wygląd i położenie. W rzeczywistości stoi on blisko drogi, przebiegającej przez środek wsi, nieopodal starej dworskiej kuźni, również opisanej w „Cieniu wilka”.
Dwór należał do rodziny Treichelów. Aleksander Treichel – pierwowzór mojego Aleksandra Leszczyńskiego – to człowiek ze wszech miar niezwykły. Niewątpliwie wyprzedzał swoją epokę. Był świetnym fotografem i kolekcjonerem. Zbierał między innymi znaczki, pocztówki, zioła. Chętnie słuchał legend i bajań mieszkańców wsi i okolic – Polaków, Niemców i Kaszubów. Jego grób znajduje się na ewangelickim cmentarzu w Nowych Polaszkach. Również dunajkowy bar „U Jana” to miejsce autentyczne. (Więcej w „Pomeranii”)

48. Wacław Tempski, Kaszëbë – po leśny horyzont (2)

Zaczęło się od parnej pogody, ulewy i wiosennej burzy. Gdy ustaje deszcz, biegnę przez podwórko Julki zobaczyć jak woda ucieka ze stawu. Buduję w piasku groble i tamy. Jeszcze nie wiem, że będę to robił w dorosłym życiu.
Wreszcie świeci słońce, znikają chmury. Na podwórko Julki przyjeżdża powózka. Starszy ode mnie chłopiec trzyma za lejce smukłego konia. Skąd mogę wiedzieć, że potrzeba ponad sześćdziesięciu lat, by spotkać go po raz drugi, by poznać jego imię. Przychodzę teraz w Gdańsku na ulicę Ogarną, do niego, do Janka Derkowskiego. Razem próbujemy z naszej pamięci, z tej wody płynącej po burzy, wyłowić ślad młodości. (Więcej w „Pomeranii”)

50. Małgorzata Marcinowicz, Marzy mi się… (felieton)

W ciepły czerwcowy poranek siedzę na ogromnym, samotnym kamieniu, w lesie, w pobliżu domu mojej babci i… wspominam. Czas, kiedy biegałam tu z koleżankami na grzyby i przynosiłam ich całe kosze. Były to dni pełne lata, słońca, radości beztroskiego dzieciństwa. Albo, kiedy biegałyśmy nad rzekę i szukałyśmy najpiękniejszych kamyczków, by układać je w domu babci pod schodami wiodącymi na strych. A na strychu… Tu dopiero się działo! Zgromadzona była na nim cała masa skarbów: stare lampy, kufry z niezliczonymi sukniami, chustami, kapeluszami. Zaraz za wejściem leżały stosy starych książek. W większości były to podręczniki, ale i trochę specjalistycznych tytułów z zakresu fizyki i chemii.
Dawno nie byłam na tym strychu… (Więcej w „Pomeranii”)

51. Dariusz Kaczor, Zbrodnia i kara w Gdańsku XVI–XVIII wieku

20 września 1617 roku odbyła się w Gdańsku egzekucja niejakiego Michaela Krügera, czeladnika, który pewnej nocy, kilka tygodni wcześniej, zamordował swojego chlebodawcę, jego żonę oraz ich kilkuletnią córkę specjalnie w tym celu przygotowaną pałką. Zabójcę, przed zaprowadzeniem go na miejsce kaźni, trzykrotnie szarpał kat rozżarzonymi do czerwoności szczypcami: przed domem pomordowanych, w połowie drogi na szafot oraz na miejscu egzekucji; następnie ucięto mu prawą rękę, którą niechybnie dokonał owego czynu, po czym poddano go karze łamania kołem, a następnie jego pogruchotane zwłoki wpleciono w szprychy koła, które nasadzono na wbity w ziemię pal, zaś do niego przybito – ku przestrodze – odciętą głowę mordercy. (Więcej w „Pomeranii”)

56. (ma), Wolnym krokiem u Krockowów

Krokowa żyje legendami, bo opowieści związanych z tą miejscowością nie brakuje. Dzieją się one najczęściej w sceneriach zamku, parku (niegdyś jednego z największych w Europie), kościoła św. Katarzyny. Bohaterami niemal wszystkich są członkowie rodu von Krockow, zasiedziałego tu od kilkuset lat. Znany był on powszechnie ze swojskiej nietuzinkowości. Nie brakowało w nim wybitnych kobiet, żołnierzy, królewskich dworzan, awanturników i oryginałów… (Więcej w „Pomeranii”)

57. Magdalena I. Sacha, Dziewczęta hrabiny

W czasach dyskusji o stanie edukacji warto cofnąć się trochę wstecz i przyjrzeć, jak niegdyś na Kaszubach wyobrażano sobie idealne szkolnictwo. Porozmawiajmy o dziewczętach, tak, o dziewczętach, nie o dzisiejszych dziewczynach, bowiem rzecz cała dotyczy czasów Oświecenia.
Pierwsze szkoły dla dziewcząt były zazwyczaj dziełem pobożnych dam, jak np. zakład wychowawczy Zofii Czeskiej, utworzony w 1627 r. w Krakowie. Szkoły prowadzone przez zakony żeńskie miały ratować ubogie dziewczęta przed zejściem na złą drogę. Ale jeszcze w XIX w. liczne teorie głosiły, że kobiety zajmować się rozwojem intelektualnym nie powinny, obcowanie bowiem z książką szkodzić może zdrowiu i płodności. Hrabina Louise von Krockow, rzutka i przedsiębiorcza pani na zamku w Krokowej, matka m.in. czterech córek, teorii tych najwyraźniej nie znała, a może i głęboko je ignorowała. Świadczy o tym wydana w 1793 r. książeczka z rycinami Daniela Chodowieckiego, której kolejne wydanie z 1800 r. znaleźć można w bibliotece gdańskiej PAN. (Więcej w „Pomeranii”)

58. Iwona Joć, 60 lat zespołu Kaszuby z Kartuz

Był luty 1946 roku. Do Franciszki Majkowskiej, siostry Aleksandra Majkowskiego, mieszkającej wówczas w Kartuzach przy ul. Kościerskiej 1, przybyło dwóch mężczyzn z Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej. Poprosili ją, by utworzyła zespół ludowy, który wystąpiłby w grodzie nad Motławą z okazji pierwszej rocznicy jego wyzwolenia. Przyszli akurat do Franciszki, bo przed drugą wojną światową prowadziła ona w Kartuzach zajęcia z haftu kaszubskiego. Według urzędników, uczestnicy kursów mogliby tańczyć i śpiewać w takim zespole. Pani Majkowska, może z racji wieku, nie podjęła się jednak zadania, ale wskazała swoją uczennicę Martę Bistroń, ekspedientkę w sklepie rzeźniczym, którą wtajemniczała w arkana haftu kaszubskiego. Ta wyraziła zgodę. (Więcej w „Pomeranii”)

61. Andrzej Grzyb, Przed sezonem (felieton)

Wakacje za pasem. Pora na koalicję fantazji z rzeczywistością. W zatoce przedwcześnie pojawił się wieloryb, w jeziorze… sza…, na razie bez nazwy, obudzi się krokodyl, po laskach i piaskach będzie kręcić się tygrys. Pewne, jak w banku odsetki do zapłacenia, są metrowe ogórki i pomidory jak dynie. (Więcej w „Pomeranii”)

62. Lektury

65. Klëka

70. Informator regionalny

72. Rómk Drzeżdżónk, Wanoga

Wanożëc, rézowac, wãdrowac czë wankòwac mòże na wszelejaczé ôrtë. Na przëmiôr piechti, kòłã, baną, autółã, bôtã, kajakã, fligrã, kòniã, wielbłądã, elefantã, drabinistim wòzã. Mòże jic, jachac, płënąc a lecec. Donąd a nazôd, prosto przed se, wkół na Karwią do Gduńska abò na ùszrëc. Jak chto lubi, mòże, a jegò stac. (Więcej w „Pomeranii”)

Коментари су искључени на Pomerania 388/2006

„Eugeniusz Gòłąbk, Kaszëbsczi słowôrz normatiwny“. Recenzëjô

Hanna Makurat

Eugeniusz Gòłąbk, Kaszëbsczi słowôrz normatiwny. Recenzëjô

Kaszëbsczi słowôrz normatiwny1 Eugeniusza Gòłąbka wëdała w 2005 r. we Gduńsku Oficyna CZEC. Słowôrz nen òbjimô czilenôsce tësący hasłów zgromadzonëch na 683 starnach. Na kaszëbsczim rënkù je to pierszô słowôrzowô pòzycëjô ò normatiwny przirodze.

Problematicznosc słowôrza Gòłąbka parłãczi sã przede wszëtczim z kòńtrowersëjowim titlã. Titel Kaszëbsczi słowôrz normatiwny béł przékòwóny, tak w karnie ùczałëch, jak téż westrzód ùswiądnionëch brëkòwników kaszëbsczégò jãzëka: „Żlë jidze ò Gòłąbka, przë całim szacënkù dlô jegò robòtë, to równak jô nie wiém, czë miôł òn prosto prawò do ùznaniô swòjégò słowôrza za normatiwny”2. Òbiekcje dërżéniowò tikają sã problemë normatiwnoscë a normalizacëje.

Pòchwôt normatiwnoscë jãzëka parłãczi sã z nëm partã stosowóny mòwnoznajemnotë, jaczim je normatiwnô lingwistika (nazëwónô kùturą jãzëka), jakô zajimô sã problemama zgódnoscë z jãzëkòwą normą, difiniowóną nôslédno:

Norma językowa. Jest to zbiór tych elementów systemu językowego (…), które są w pewnym okresie uznane przez jakąś społeczność (najczęściej przez całe społeczeństwo, a przede wszystkim przez jego warstwy wykształcone) za wzorowe, poprawne albo co najmniej dopuszczalne3.

Sprawã, w jaczim stãpniu pùblikacëjô E. Gòłąbka wpisëje sã w nen dzél mòwnoznajemnotë, drãgò je równoznaczeniowò rozsãdzëc. Bugajski4 w ksążce Językoznawstwo normatywne pisze, że kòdifikatór jãzëkòwëch normów bë mùszôł kreòwac i ùwszedniac jãzëkòwé mòdele, chtërné są bróné za jãzëkòwi aùtoritet, nié zôs te, jaczé są òglowim zwëkã5. „Normalizacëjô” dokònónô przez E. Gòłąbka w robòce zatitlowóny Kaszëbsczi słowôrz nortiwny zdôwô sã bëc krócy subiektiwny regùlacëje, dokònóny przez aùtora, anigle normalizacëje wedle lingwistnégò pòzdrzatkù.

Westrzód lingwistów6 zastrzedżi wëwòłôł felënk w słowôrzu Gòłąbka gramaticznégò kòmeńtôrza. W dërżéniu normalizacëjô kaszëbiznë sprowôdzô sã w nim do òbjimnégò gromadzeniô słowiznë; w słowôrzu òminiãté są téż sprawë bezzmiłkòwoscë kaszëbsczégò jãzëka w òbrëmienim fòneticzi, mòrfòlogije czë syńtaksë, nie nalazłë sã tuwò zôs nieregùlarné semańticzno sparłãczenia leksemów, to je frazeòlogiznë.

Robòta Gòłąbka je téż problematicznô z pòzdrzatkù metodologije. Normatiwné kriteria, chtërnyma czerowôł sã aùtór słowôrza, nie òstałë sprecyzowóné. Kaszëbsczi słowôrz normatiwny nie òstôł òbwiãzóny wprowôdzającym tekstã. Niewëdrëkòwanié metodologòwégò kòmeńtôrza uniemòżebniô równoznaczeniowé sprecyzowanié systemë ùrôbianiô i òpisënkù normów a rozskrziwô zastrzedżi, jeżlë jidze ò przënôléżną sztańdarizacëjã kaszëbiznë w hewòtny pùblikacëje. Na titlowi kôrce stoji napisóné, że wëdôwiznowi pòzdrzatk mô zeszëkòwóné prof. J. Treder, nen pòzdrzatk nie nalôzł sã równak w ksążce.

Niesëga wëraznégò naznaczeniô a òpisënkù metodë wëzwëskóny w robòce nad słowôrzã parłãczi sã z ewideńtnyma warkòwima pòpùstnoscama. Gwësno zwënégą słowôrza je grëpienié wielnëch synonimów i krótkòznaczników. Czãsto zestawienié rédżi krótkòznacznëch słowów je metodą rozwidnieniô znaczeniô słowa, np. pòlaszczëwi – ‘cëchi, pòkórny, pòtulny, ùstãplëwi’; rozstrzëgniãcé – ‘rozsądzenié, òbsąd, wërok, kùńc, wënik, rezultat’, demoralizator – ‘ psëcél, gòrszëcél, dróżnik, znieprôwca’.

Równoczasowò prawidłã stôwô sã jawerné òdetnienié sã òd metodë dzejaniô Zrzeszińców, a wic òdchôdanié òd neòlogiznów i neòsemańtiznów, chòc nierôz pòkazowają sã w słowôrzu neòlogiznë pòchôdającé z ùrobiznë pòétów zrzeszonëch wkół cządnika „Zrzesz Kaszëbskô”: Trepczyka (TR) i Labudy (LA): bòlnica (LA, TR), bùsznota (TR), jawernota (LA), jednoôrtny (TR), jimra (LA, TR), rozapartnic (TR), swiąda (TR, LA), zdrewniec (LA).

Zacht dzél synonimicznëch ekwiwaleńtów to pòlsczé słowa, dopasowóné do grafije kaszëbsczégò jãzëka, np. arcydzeło, pòszczególny, prôcowiti, bùłka, kòleżanka, sniadanié, sticzéń. Informacëjô ò zapòżëczenim słowa z pòlsczégò jãzëka dôwô sã w nôwias (pòlasz.). Na nen sóm ôrt òznaczëwóné są germaniznë (niemcz.): bënë, blós, brót, dichtich, fach, hëft, hôwinga, pòsztridowac, réza, richtich, weg, zacht, zrëchtowóny, zycht. Dosc znaczny je téż ùdzél internacjonaliznów (intern.), np. dezerter, akceptacjô, koncentrowac sã, sympatiô.

Wôżną bëlnotą słowôrza je zebranié zacht pòkôzë słowów geneticzno kaszëbsczich, mającëch swe zdrzódło m.jin. w słowôrzu Sychty, Ramułta, Lorentza a w dokôzach jinëch kaszëbsczich ùtwórców (F. Ceynowy, A. Majkowskiego, A. Łajming) i pòdôwanié wiadła ò pòchôdanim nëch słowów7, m.in. beczkòwati (SY), bezmała (SY), biesadowac (RA), cackac sã (RA), fricle (ŁA), lëmic (SY), mòżnosc (SY), òbłok (CE, SY), òkòlëca (CE, SY), pòtomk (RA), pòtómk (LO), przemëslny (RA), przënãta (SY), pòszczówka (LZ, MA), szerzëc sã (SA), szłom (MA), tłuczk (SY), ùgór (SY), ùmrzenié (SY), zapalczëwi (RA), zdradlëwi (RA), żebrôk (SY, ŁA).

Narôzkù w pòblikacëje E. Gòłąbka bôczënk je dóny na aktualné zgrôwë w kaszëbiznie. Aùtór przedstôwiô terëczsné niezaradnotë i jãzëkòwé fele, tak te, jaczé są rezultatã pòlskò-kaszëbsczich interferencëjów, m.jin. na przełaj òdpasc, òkiennica, òpòrny, jak téż te, chtërné są skùtkã hiperbezzmiłkòwòscë, np. òdżéń w môl bezzmiłkòwi fòrmë òdżiń. Bëlnotą słowôrza je ujimanié òpacznëch fòrmów jakno apartnëch hasłów i dokładné nazwanié jich jakno zmiłkòwëch [tak nié] a òbwiązanié w òdsëlôcze do bezzmiłkòwëch pasownëch słowów.

Pòchwôtë bezzmiłkòwòscë i normalizacëje jãzëka jawerno parłãczą sã téż ze sprawą ùprocemnieniô do dialektowëch a gwarowëch fòrmów. Gra otmianów8, jakô sprowôdzô sã do wzôjnégò cëskù, mieszaniô sã i kònkùrowaniô midzë sobą jãzëkòwëch znanków przenôléżnëch apartnym òtmianóm jãzëka, je jednym z nôwôżniészich rëszników w sztaturzenim sã jãzëka. W słowôrzu Gòłąbka nimò jawernégò distansu do niejednëch dialektowëch fòrmów wespół jistnieje òglowòkaszëbsczi jãzëk, codniowi i lëteracczi a kaszëbsczé dialektë. Za fòrmë dialektowé nót je uznôwac m.jin. fòrmã z Bògem (przë lëteracczi fòrmie z Bògã), chùdzy (przë lëteracczi fòrmie chùtczi), czum (przë fòrmie kùm) loni (przë fòrmie łoni) czë téż jistniczi, jaczé ni mają ekwiwaleńtów w sztańdarizowónym jãzëkù: grëbczôk, jarchùlc, twéla.

Kaszëbsczi słowôrz nortiwny E. Gòłąbka przede wszëtczim mô równak brëkòwną wôrtnotã. Jegò célã je zbëlnianié spòlëznowi jãzëkòwi prakticzi. Materiał, jaczi sã nalôzł w òbrëmienim słowôrza, je òbjimny i aktualny. Òbjimô czilenôsce tësący hasłów. Pozycëjô na mòże bëc wëzwëskónô jakno ksążka pòmòcnô do ùczbë a zbëlnianiô znajemnotë kaszëbsczégò jãzëka.

Równoczasowò robòta Gòłąbka je gwësnym ôrtã czerowaniô jãzëkòwą systemą, próbą ùswiądnionégò cëskù na mòwã, òsoblëwò na semańticzną systemã kaszëbsczégò lëteracczégò jãzëka. Diskùsëje nad słowôrzã parłãczą sã w dërżéniu z diskùsëjama nad terëczasnym kaszëbsczim jãzëkã sztańdarizowónym. Lëterackô kaszëbizna dzysdnia „istnieje, ale in statu nascendi9 – jak mô napisóné prof. E. Breza. Pùblikacëjô E. Gòłąbka nót je ùznôwac za dokôz sztaturzeniô sã kaszëbsczégò jãzëka. W jawerny spòsób wpisëje sã òna w proces rodzeniô, fòrmòwaniô i sztaturzëniô sã kùlturowégò kaszëbsczégò jãzëka. W kòńteksce jãzëka Kaszëbsczi Òdrodë a słowôrza Trepczyka Kaszëbsczi słowôrz normatiwny bëlno dopòmòże w ińtensywnym w slédnëch latach procesu samòregùlacëje kaszëbiznë, zgriwający do òptimalnégò efektu10.

Kaszëbsczi jãzëk przez dłudżi czas rozwijôł sã na spòdlim samòbëtny, niekòńtrolowóny ewòlucëje. Bùtnowô ingerencëjô, jakô mia jawerny cësk na przejinaczi dokònëjącé sã w kaszëbiznie, naczãła sã mést w 1975 r., czedë E. Breza i J. Treder ùsadzëlë Zasady pisowni kaszubskiej11, bëłë to pierszé normatiwné reglë kaszëbsczégò lëteracczégò jãzëka.

W sferze pòpùlarnoùczbòwëch òbrobieniów tikającëch lëteracczi kaszëbiznë Kaszëbsczi słowôrz normatiwny je gwësnym novum. Je to pierszi bezzmiłkòwoscowi słowôrz kaszëbiznë. Doswiôdczenié absolutny pierszoscë a felënk metodicznëch mòdłów na gónie kaszëbsczégò lëteracczégò jãzëka mògą bëc wëdolmaczenim gwësnëch metodicznëch niekònsekwencëjów czë subiektiwnégò ùprocemnieniô do jãzëkòwégò materiału.

Z ùczbòwégò pòzdrzatkù słowôrz Gòłąbka ni mòże bëc ùznôwóny za tipiczny normatiwny słowôrz. Robòtã nã nót je ùznôwać za gwësné teòretné bedowania dlô sztańdarizowónégò kaszëbsczégò jãzëka i w taczim sztôłce ksążka na mòże bëc leno spòdlim dlô ùstanawianiô przënôléżnëch normów lëteracczi kaszëbiznë. Je to blós gwësné bedowanié, chtërné w jawerny spòsób zbògacô kùlturowòjãzëkòwé dzejanié, ni mô òna równak preskriptiwny przirodë.

Narôzkù w pùblikacëje E. Gòłąbka bôczënk je dóny na aktualné zgrôwë w kaszëbiznie. Aùtór przedstôwiô terëczasné niezaradnotë i jãzëkòwé fele, tak te, jaczé są rezultatã pòlskò-kaszëbsczich interferencëjów, jak téż te, chtërné są skùtkã hiperbezzmiłkòwòscë. Bëlnotą słowôrza je ùjimanié òpacznëch fòrmów jakno apartnëch hasłów i dokładné nazwanié jich jakno zmiłkòwëch a òbwiązanié w òdsëlôcze do bezzmiłkòwëch pasownëch słowów.

Bibliografijô:

I. Bajerowa, Próba sformułowania kilku praw ewolucji języka (na materiałach z historii polskiego języka literackiego), BPTJ 23, 1965.

E. Breza, Kształtowanie się kaszubskiego języka literackiego, [w:] Obraz językowy słowiańskiego Pomorza i Łużyc. Pogranicza i kontakty językowe, pòd red. J. Zieniukowej, Warszawa 1997.

M. Bugajski, Językoznawstwo normatywne, Warszawa 1993.

H. Buttler, H. Kurkowska, H. Siatkiewicz, Kultura języka polskiego, t. 1 i 2, Warszawa 1986-1987.

W. Cienkowski, Język dla wszystkich, Warszawa 1978.

W. Doroszewski, O kulturę słowa, t. 1-3, Warszawa 1962-1979.

A. Дуличенко, Славянские литертурные микроязыки и проблема литертурной кашубщины, [w:] Obraz językowy słowiańskiego Pomorza i Łużyc. Pogranicza i kontakty językowe, pòd red. J. Zieniukowej, Warszawa 1997.

E. Gòłąbk, Kaszëbsczi słowôrz normatiwny, Gdańsk 2005.

Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN, pòd red. A. Markowskiego, Warszawa 2003.

Zasady pisowni kaszubskiej, òbróbk E. Breza i J. Treder, Gdańsk 1984.

A. Zdaniukiewicz, Z zagadnień kultury języka. Teoria. Praktyka. Szkoła, Warszawa 1973.

[http://www.naszekaszuby.pl/modules/news/article.php?storyid=1013] 2005:11:16.


1 E. Gòłąbk, Kaszëbsczi słowôrz normatiwny, Gdańsk 2005.

2 [http://www.naszekaszuby.pl/modules/news/article.php?storyid=1013] 2005:11:16.

3 Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN, pòd red. A. Markowskiego, Warszawa 2003, s. 1701.

4 Nimò pòwszechny w terëczasnëch kaszëbskòjãzëkòwëch tekstach teńdencëje do dopasowiwaniô cëzëch mionów i nôzwësków do kaszëbsczi grafije w hewòtny robòce zapisywô sã miona i nôzwëska zgódno z pisënkã pòkazowającym sã w dokùmence juwernotë. (Wëjimkã je nôzwëskò Gòłąbk zapisowóné wedle kaszëbsczégò pisënkù temù, że Gòłąbk jakno aùtór òpatrëje swòje robòtë nôzwëskã w kaszëbsczim pisënkù). Òdstãpienié w ny robòcë òd òglowégò zwëkù kaszëbizowaniô wszelejaczich mionów i nôzwësków je ùdokôzóné z pòzdrzatkù na nôslédné przëczënë:

a) zgrôwa do niegwôłceniô kùlturë ùczbòwégò jãzëka, jakô pòkazawô sã w zmiérzanim do równoznacznotë, precyzëje, akùratnoscë, kònsekwencëje, do prôwdzëwi i gwësny wiédzë;
b) pòzdrzatk prakticzny: zapisanié nôzwësków aùtorów gwësnëch robòtów w taczich fòrmach, w jaczich pòkazowają sã òne w nëch robòtach, ùmòżebni czëtińcowi prosté dóńdzenié do przëwòłónëch tekstów;
c) ùwôżanié dlô niekaszëbsczi juwernotë i sparłączony z nią niezgòdë wiele nié-Kaszëbów na kaszëbizowanié jich nôzwësków.

5 Pòr.: M. Bugajski, Językoznawstwo normatywne, Warszawa 1993, s. 172.

6 Sprawa Kaszëbsczégò słowôrza normatiwnégò bëła m.jin. diskùtowónô òbczas zòrganizowóny na UG debatë zatitlowóny Okrągły Stół „Kaszubi w XXI w.”, jakô òdbëła sã 10 lëstopadnika 2005 r. Lingwistów reprezeńtowelë na debace prof. E. Breza, prof. J. Treder, dr D.V. Paždjerski. i dr T. Wichierkiewicz.

7 Skrótë wskazëjącé pòchòdzenié gwësnëch słowów: CE – Florian Ceynowa, LZ – Friedrich Lorentz, ŁA – Anna Łajming, MA – Aleksander Majkowski, RA – Stefan Ramułt, SY – Bernard Sychta.
8 M. Bugajski, op. cit., s. 186.

9 E. Breza, Kształtowanie się kaszubskiego języka literackiego, [w:] Obraz językowy słowiańskiego Pomorza i Łużyc. Pogranicza i kontakty językowe, pòd red. J. Zieniukowej, Warszawa 1997, s. 253.

10 Pòr.: I. Bajerowa, Próba sformułowania kilku praw ewolucji języka (na materiałach z historii polskiego języka literackiego), BPTJ 23, 1965, s. 125-142.

11Zasady pisowni kaszubskiej, òprac. E. Breza i J. Treder, Gdańsk 1984. Równak wedle niechtërnëch lingwistów (np. A. Дуличенки) pierszô normalizacëjô kaszëbsczégò jãzëka nastała ju w 1879 r., czedë béł wëdóny Zarés do Grammatikj Kaŝébsko-słovjnskjé Mòvé Floriana Ceynowy; zd.: A. Дуличенко, Славянские литертурные микроязыки и проблема литертурной кашубщины, [w:] Obraz językowy słowiańskiego Pomorza i Łużyc. Pogranicza i kontakty językowe, pòd red. J. Zieniukowej, Warszawa 1997, s. 227-243. Równak colemało przëjimô sã, że dokôz Ceynowy je to zôczątk normalizacëje kaszëbsczégò jãzëka na spòdlim nordowëch gwarów.

Објављено под Језик / Język / Jãzëk / Sprache / Language | Коментари су искључени на „Eugeniusz Gòłąbk, Kaszëbsczi słowôrz normatiwny“. Recenzëjô

Pomerania – najnowszy numer

Nowy numer „Pomeranii”

ukaże się 9 marca 2006

W numerze

2. Złoty jubileusz Zrzeszenia

3. Oświadczenie prezesa Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego

Zarząd Główny Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego, jako reprezentant największej organizacji etniczno-regionalnej w północnej Polsce, z wielkim niepokojem obserwuje inicjatywy mające doprowadzić do podziału naszego regionu. Stanowczo sprzeciwiamy się oderwaniu od województwa pomorskiego jego zachodnich powiatów i wcieleniu ich do mającego powstać województwa środkowopomorskiego. (więcej w „Pomeranii”)

4. Produkty regionalne i tradycyjne

Jeszcze kilkanaście lat temu o dziedzictwie kulinarnym mówiło się w Polsce wstydliwie. Że mogłoby być szansą i czynnikiem rozwoju wsi, trudno było kogokolwiek przekonać. Lata zaborów, a następnie pierwsza i druga wojny światowe oraz czasy peerelowskie zmieniły wiele zwyczajów żywieniowych. Powstał nowy model żywieniowy, który jest przyczyną różnych chorób. Dziś wiele młodych osób zajada się „Fast foodami”, potrawami serwowanymi w Pizzy Hut i McDonaldzie, nie ceniąc domowych przetworów owocowych czy mięsno-warzywnych, bo nie zna ich smaku. Na domiar złego, konsumuje w pośpiechu, popijając coca-colą! (więcej w „Pomeranii”)

9. Rómk Drzeżdzónk, Szmak Kaszëbë (felieton)

Człowiek żëje dzãka temù, że lëft wdichô, wòdã pije ë jé. Lëftë, wòdë a fùtru kòżden żëwi òrganizm mùszi swòją, zapisóną prawama rodë, dôwkã dostac. Bez tegò pierszégò człowiek dô radã wëtrzëmac le czile minut, bez drëdżégò blós pôrã dniów, a bez zjedzeniô wieczerzë zasnąc ni mòże…
Zjesc dô sã wnetk wszëtkò co na swiece rosce, pò zemi pełzô ë biegô, w wòdze płiwô a pòd blónama fruwô. Kòżdô roslëna ë zwiérz, jak sã je bëlno przërëchtëje dadzą sã strawic. Nawetka trëjącé szatanë mòże òd biédë, w môłëch zortach do żôłądka wprowadzëc. Nie jidze jednakò ó to co sã jé, leno jak, czedë ë gdze. (więcej w „Pomeranii”)

10. Magdalena Dombrowska, Ryby w dawnym jadłospisie

Wiele kaszubskich wsi zlokalizowana jest nad brzegami jezior. Przez długie czasy ryby zapewniały ich mieszkańcom byt. Dzisiaj łowione i spożywane są w mniejszych ilościach, niż jeszcze w XIX i połowie XX w. (więcej w „Pomeranii”)

12. Iwona Mejer, Gospodynie numer jeden

14. Katarzyna Kucharska, Rzeczpospolita babska

Droga Czytelniczko! Jeśli znalazłaś się w trudnej sytuacji życiowej, zmagasz się
z bezrobociem, myślisz o podjęciu pracy lub kontynuowaniu nauki i potrzebujesz wsparcia, rozmowy z drugą osobą, to zachęcam Cię do odwiedzenia Piwnicy Wolontariusza w Wejherowie. To naprawdę niezwykłe miejsce… (więcej w „Pomeranii”)

16. Edmund Szczesiak, Sam sobie był sterem i okrętem…

O Lechu Bądkowskim usłyszałem po raz pierwszy w 1961 roku od Wojciecha Kiedrowskiego, który poznał go jeszcze w czasach studenckich, działając w Klubie Studentów Kaszubów Ormuzd. Zacząłem odtąd zwracać uwagę na publikacje Bądkowskiego w gdańskiej prasie.
Osobiście poznałem go 14 stycznia 1962 roku, na weselu Renaty i Wojciecha Kiedrowskich. Byłem świadkiem na ich ślubie – Renata to moja kuzynka. (więcej w „Pomeranii”)

19. Kazimierz Ostrowski, Mój rok kaszubski (felieton)

Wiele bym dał za to, żeby obecny rok został zapamiętany jako rok prawdziwie kaszubski. Jeżeli nie w całej UE (gdy już język kaszubski zostanie wyniesiony na piedestał, jak ma nadzieję prof. Brunon Synak), jeżeli nawet nie w całej Polsce, to przynajmniej na Pomorzu, ba – bodaj tylko wśród Kaszubów samych! I nade wszystko przez nich. Celowo nie piszę nazwy owego roku wielkimi literami, bo wolałbym, aby wszystko co „kaszubskie” stało się powszednie, nie zaś okazjonalne i uroczyste. (więcej w „Pomeranii”)

20. Janusz Kowalski, Skala sukcesów

Artykułem „Polityka celów” („Pomerania”, nr 2/2006) prezes Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego Artur Jabłoński zapoczątkował „dyskusję (…), która powinna (…) określić cele Zrzeszenia”. Zaczął od wymienienia osiągnięć, wśród których są m.in. wprowadzenie języka kaszubskiego do szkół i do Kościoła. Obecność tam j. kaszubskiego można przedstawić liczbowo, statystycznie, ująć ją na etnicznym – kaszubskim tle. (więcej w „Pomeranii”)

22. Róman Drzeżdżon, Kònferencjô ë żukòwsczé krówczi

Baro miodno wiatalë òrganizatorzë ùczestników III Wòjewódzczi Konferencji Regionalistów, jakô òdbëła sã 11 gromicznika w spòrtowò-widowiskòwi zalë w Żukòwie. Kòżden òtrzimôł zestôw promòcyjnëch materiałów ë… bómczi, pòzwóné żukòwsczima krówkama. Chòc òmawióné tématë bëłë dlô rozwiju Kaszëb ë kaszëbiznë baro wôżné, jednakò gòscy na latosą kònferencjã zjachało mni jak łoni. (więcej w „Pomeranii”)

23. Andrzej Grzyb, Ogród nieplewiony – Co powinniśmy pamiętać

Życie ludzkie jest ciągłe. Trwa minuta po minucie, dzień po dniu. Pamięć nasza jest nieciągła. Pamiętamy co do godziny to, co wydarzyło się wczoraj, lecz po upływie miesiąca nie do końca jesteśmy pewni dnia. Potem zaś wypadają tygodnie, miesiące i lata.
Pamiętanie wszystkiego, co nam się przydarzyło, z każdym drobiazgiem, szczegółem, nie tyle jest niemożliwe, ile niepotrzebne. W naszej niemechanicznej, lecz ludzkiej pamięci pozostaje często wrażenie, odczucie, skutek, sposób, mechanizm. Widocznie to wystarczy i gwarantuje porządne działanie mózgu. Ta selektywność otwiera wciąż nowe możliwości, pozwala na twórcze podejście do życia. Może dlatego przed człowiekiem stoi wciąż tyle nieznanych możliwości. (więcej w „Pomeranii”)

24. Anna Maria Szydlarska, Modernistyczny melancholik

Życie nie zawsze układa się jak swobodne pociągnięcia pędzlem po zaimpregnowanym płótnie. Czasami jak rylec pozostawia rysy – niegojące się rany, a rzadkie łuty szczęścia rozpływają się jak akwarela. Zawsze jednak istnienie ludzkie tworzy pewien rytm, porządek z dzieł codzienności. Czasami ma on surowy charakter średniowiecznej pieśni, innym razem barokowego przepychu. Nierzadko potrafi także odzwierciedlać modernistyczną melancholię. Tak jak w jego życiu… (więcej w „Pomeranii”)

27. Stanisław Janke, Droga do biografii poety

Przy ulicy Wybickiego w Kościerzynie znajduje się secesyjny gmach szkolny, z którym ks. Leon Heyke był związany przez cały okres międzywojnia. Najpierw jako katecheta Państwowego Seminarium Nauczycielskiego Męskiego (1920-1923), a później Państwowego Liceum i Gimnazjum im. Józefa Wybickiego (1935-1939). Kościerzyna jest miastem mojego urodzenia, w dzieciństwie i wczesnych latach młodości wielokrotnie przechodziłem obok tego okazałego, ciemnoceglastego budynku, ale dopiero po latach odkryłem, że było to miejsce pracy i literackich inspiracji poety młodokaszubskiego rodem z Cierzni. (więcej w „Pomeranii”)

31. Witold Stankowski, Leon Stankowski – wspaniały człowiek, nauczyciel, mój ojciec

Pamiętam mojego ojca często powtarzającego słowa, że „miał w życiu szczęście”. Myśl ta, wypowiedziana z perspektywy czasu, opierała się niewątpliwie na doświadczeniu w relacjach z ludźmi. Ojciec był spokojnym, wyrozumiałym człowiekiem. Przedwojennym nauczycielem. Nie traktował ludzi z wysoka. Pewnie dlatego spotkał w swoim życiu wiele życzliwych osób, które go doceniały i szanowały za to, co zrobił. Dla mnie był wspaniałym rodzicem, a dla innych wzorem człowieka prawego, dla którego zawód nauczyciela łączył się z powagą, odpowiedzialnością i honorem. (więcej w „Pomeranii”)

35. Tomasz Żuroch-Piechowski, Wyjątkowo mroźny styczeń (felieton)

Niech już stanie się wiosna, jak niegdyś stała się światłość i nastał dzień pierwszy. Niech się zazieleni, niech powrócą wędrowne ptaki z ciepłych krajów do zimnego kraju. Niech mój kraj się ociepli. Niech przeminie styczeń i przeminie śnieg. Niechaj precz odejdzie mróz, ścinający w żyłach krew.
W styczniu zajmowałem się głównie pisaniem nekrologów. Nie jest to zajęcie, które da się polubić, ale chociaż tyle możemy zrobić dla ludzi, którzy umierają – utrwalić pamięć. Zapisać na skrawku papieru kim byli, kto ich kochał, komu ich zabrakło. Niech coś po nich zostanie i trwa jak owad zatopiony w bursztynie. Te słowa są obudowywaniem pustki, która nastała po ich śmierci. (więcej w „Pomeranii”)

36. Krzysztof Szczepanik, Loemke z Fromborka

Owego marcowego dnia 1939 roku, gdy Führer nakazał swoim oddziałom zajęcie Kłajpedy i przyłączenie jej po wsze czasy do macierzy, Anton Loemke łowił ryby na Zalewie Wiślanym. Po przypłynięciu do portu we Fromborku, gdzie mieszkał, zobaczył stojącą na nabrzeżu żonę Hildę. Dziwne mu się to wydało, albowiem wychodziła po niego ostatni raz z pięć lat temu, gdy brali ślub. Wyskoczył do niej szybko, a ona w bek.
Ledwo wydobył z ust kobiety wiadomość o Kłajpedzie i o tym, że ona boi się wojny. Uspokoił ją jakoś. (więcej w „Pomeranii”)

39. Jerzy Dąbrowa-Januszewski, Pamięć o Gryfitach (felieton)

W kościele św. Jacka w Słupsku 28 stycznia odbyła się, z udziałem władz miasta, msza święta w intencji Gryfitów. Zbigniew Talewski, znany działacz kaszubski, inicjator odprawienia nabożeństwa, przypomniał, że zmarły 28 stycznia 1684 roku książę Ernest Bogusław von Croy zalecił w testamencie odprawianie co 10 lat nabożeństw w rocznicę śmierci księżnej Anny Gryfitki (od 7 lipca 1690 r.) – matki Ernesta. Na ten cel pozostawił odpowiednie fundusze. (więcej w „Pomeranii”)

40. (im), Kaszubski w pracy (tekst sponsorowany)

41. Wydarzy się

42. Marek Adamkowicz, W zakamarkach oliwskiego klasztoru

Oliwa nigdy nie narzekała na brak zainteresowania. Do katedry przyciągały legenda i piękno tego miejsca, chęć poznania znakomitych dzieł sztuki i wysłuchania brzmienia słynnych organów. Dla wstępujących w progi świątyni odwiedzenie Muzeum Archidiecezjalnego jest często tylko pogłębieniem spojrzenia na niezwykłość pocysterskiego kompleksu. Przechodzi się doń wprost z katedry. (więcej w „Pomeranii”)

44. Ks. Zygmunt Iwicki, Maria Landmann (1859-1942) – wielka niewiasta z Oliwy

Maria Landmann urodziła się jako drugie z dwanaściorga dzieci 11 czerwca 1859 roku w Gdańsku przy ulicy Szerokiej 18, gdzie jej rodzice posiadali wielką kamienicę. Ojciec, Ferdynand Maciej Landmann (1827-1914), wywodzący się z Bawarii, z zawodu mistrz szklarski i kupiec, właściciel firmy „Glassporzelan- und Lampenhandlung”, i matka, Franciszka Hanke (zm. 18 kwietnia 1908 r.), pobrali się w 1855 roku w kościele pw. św. Mikołaja w Gdańsku. Po ślubie przeprowadzili się do Oliwy, gdzie byli właścicielami nie istniejących już dzisiaj dwóch posesji. (więcej w „Pomeranii”)

46. Ks. Zygmunt Iwicki, Tulipanowiec Amerykański

Na placu pomiędzy Seminarium Duchownym a Kurią Arcybiskupią w Gdańsku Oliwie stoi jedyne w swoim rodzaju drzewo, zwane Tulipanowcem Amerykańskim (łac. Liriodendron tulipifera), z przecudownymi kwiatami przypominającymi kształtem tulipany. Na świecie są tylko dwa jego gatunki: Tulipanowiec Amerykański i Tulipanowiec Chiński (łac. Liriodendron chinense). Oliwa szczyci się posiadaniem trzech egzemplarzy pierwszej z roślin, z których jeden znajduje się w wymienionym powyżej miejscu. Pozostałe rosną w Parku Oliwskim – naprzeciwko Pałacu Opatów, w pobliżu ulicy Opata Jacka Rybińskiego oraz niedaleko alpinarium. (więcej w „Pomeranii”)

47. Małgorzata Marcinowicz, Co Pani czyta? (felieton)

Co Pani czyta? Ach, romanse… w wolnych chwilach, ale ma ich Pani niewiele? Zajmująca to lektura? I owszem?
Pani czyta Dostojewskiego…
Pani Harlequina…
A Pani?
Pani jest zwykłą gospodynią domową. Przy prasowaniu dziecięcych ubranek ogląda serial o miłości, do snu czyta dzieciom bajki o królewnach, książętach i czarownicach. A przed snem…, przed snem czyta Orzeszkową – usypia ponoć przednio. Kiedy przychodzi niedziela, topi się w poezji księdza Twardowskiego i modli co dnia z „Rozważaniami na każdy dzień” w dłoniach. Kiedy gotuje zupę, słucha Sojki, Szcześniaka albo Jopek. (więcej w „Pomeranii”)

48. Krzysztof Jażdżewski, Pruska administracja leśna na obszarze Nadleśnictwa Kościerzyna

Po zawarciu 13 września 1772 roku trójstronnej umowy rozbiorowej przez Prusy, Austrię i Rosję, Prusy Królewskie (bez Gdańska i Torunia), a wraz z nimi obszar obecnego Nadleśnictwa Kościerzyna, przeszły pod władanie króla pruskiego Fryderyka II. Władzę w Kościerzynie przejął pięć dni później landrat von Boyen i sędzia miejski Doenike.
Nadzór nad zajętymi leśnymi połaciami powierzono dyrektorowi lasów (Oberforstmeister). Działał on w strukturach Wydziału Podatków Bezpośrednich, Domen i Lasów (Abteilung für direkte Steuern, Domänen und Forsten). Urząd ten początkowo obsadzano byłymi oficerami. Już 28 października 1772 roku nominację na to stanowisko otrzymał Wenzel Sigmund Baron von Seydlitz, zaś po jego śmierci, w 1776 roku, kapitan von Teche. (więcej w „Pomeranii”)

49. Andrzej Klonder, Inwentarze majątkowe gdańszczan w XVII wieku

Wiek dwudziesty przyniósł znaczne rozszerzenie pola zainteresowań nauki historycznej. Obok polityki, biografii wybitnych ludzi czy dziejów gospodarki przedmiotem badań stały się również struktury i zachowania społeczne, wreszcie życie codzienne. W przypadku tego ostatniego przełom dokonał się w drugiej połowie ubiegłego wieku. Wówczas, jak barwnie ujął to jeden z badaczy francuskich, historia zrezygnowała ze świątecznych szat i dworskich sukni. Zaczęła ubierać się jak zwykły człowiek, uczęszczać na rynek, place publiczne, do ferm. Obecnie interesuje się ona także techniką, cenami, nastrojami zbiorowości, odżywianiem się, chorobami, prostytucją wreszcie postawą wobec śmierci. (więcej w „Pomeranii”)

54. Krzysztof Kowalkowski, Elżbietanki z Kaszub i Kociewia

Apostołki miłości i dobroci Bożej – tak nazywane są siostry Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety. Jego powstanie związane jest z Dorotą Wolff, urodzoną w 1805 roku w Prudniku na Śląsku, która należąc do Trzeciego Zakonu Św. Franciszka przybrała imię Klara. Z nieznanych powodów nie została przyjęta do zgromadzeń zakonnych. Uznała to za wolę Bożą. Jak czytamy w historii Zgromadzenia: „Zamiary Pana Boga wobec niej są inne: »Idź tam, gdzie jesteś najbardziej potrzebna!«. Powyższe wezwanie określa po dziś dzień powołanie każdej z sióstr w Zgromadzeniu Sióstr św. Elżbiety”. (więcej w „Pomeranii”)

57. Czesław Nowak, Zygmunt Sikorski nie żyje

Zygmunt Sikorski, długoletni pracownik Portu Gdańskiego i działacz „Solidarności”, redaktor „Portowca”, zmarł 13 stycznia tego roku w wieku 82 lat. Był kochającym mężem, ojcem i dziadkiem, człowiekiem, z którego promieniowała mądrość i dobroć. Pan Bóg zsyła nam takich ludzi, aby oświetlali ścieżki naszego życia i pomagali, byśmy w drodze nie upadli i nie zbłądzili. (więcej w „Pomeranii”)

58. Lektury

61. Klëka

66. Informator regionalny

68. Oświadczenie poselskie w języku kaszubskim Kazimierza Kleiny z Łeby

Panie Marszôłkù! Wësokô Jizbò! Òsmëdzesąt szesc lat temù generał Józef Haller dokònôł slëbinów Pòlsczi z mòrzem, a równo òsmëdzesąt lat temù òknò na swiat – kaszëbskô wies Gdinia – dosta miejsczé prawa. Te tak wôżné dlô całégò państwa rzeczë dzejałë sã na Kaszëbach i téż dzãka Kaszëbóm. Dzãka jich trwaniu przë pòlskòscë, Pòlskô òpiarła sã ò Bôłtëcczé Mòrze. (więcej w „Pomeranii”)

Коментари су искључени на Pomerania – najnowszy numer

Nowy numer „Pomeranii”

Nowy numer „Pomeranii”

2. Złoty jubileusz Zrzeszenia

4. Artur Jabłoński, Polityka celów

Okres ostatnich kilkunastu lat przemian politycznych, jakie zaszły w Polsce i odcisnęły piętno na każdym z jej obywateli, to także czas istotnych przewartościowań w ruchu kaszubsko-pomorskim. Jego uczestnicy szybko dojrzeli do nowej sytuacji i już podczas II Kongresu Kaszubskiego, który odbył się w Gdańsku w 1992 roku sformułowali główne kierunki „przebudowy struktur życia publicznego”, zapisane w kongresowej uchwale. W tym samym dokumencie postulowano, żeby Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie „jako współtwórca i reprezentant ruchu kaszubskiego” dopracowało się „wyraźnie sprecyzowanego programu działań politycznych” niezbędnych dla realizacji działań statutowych Zrzeszenia. Program taki formułowano i modyfikowano przy okazji kolejnych walnych zjazdów delegatów Zrzeszenia, odbywających się co trzy lata, opowiadając się przy tym za niezależnością od jakichkolwiek partii politycznych. (więcej w „Pomeranii”)

7. Tomasz Żuroch-Piechowski, Starsi bracia w wierze (felieton)

Günter Grass napisał kiedyś książkę o wymownym tytule „Niemcy wymierają”. Być może stanie się ona lekturą obowiązkową dla aktywistów Młodzieży Wszechpolskiej, którzy w przyspieszonym tempie poznają alfabet. Niedawno jeden z nich argumentował, że czytanie wzbogaca zasób słownictwa. W nadwiślańskim kraju każdy dzień przynosi nowe, epokowe odkrycia!
Schadefreude nie jest jednak wskazana. Pomimo utyskiwań Grassa, Niemcy mają się dobrze. Wymierają za to Rosjanie, płacąc ogromną cenę za lata komunizmu, który zniszczył podstawowe więzi społeczne, przywiązując ojców do „Stolicznej”, miast do stołu rodzinnego. Rosja to bodaj jedyny kraj, w którym jest muzeum wódki, podobnie jak Kaszuby to jedyne ponoć miejsce na naszej planecie, gdzie istnieje Muzeum Hymnu Narodowego. Życząc Rosjanom, by uporali się ze swoimi problemami demograficznymi nie tylko przy pomocy chińskiej imigracji zarobkowej, wracam na ojczyste Kaszuby. (więcej w „Pomeranii”)

8. Jan Kulas, Lechu w Roku Kaszubskim

Nie sposób przecenić roli, jaką Lech Bądkowski odegrał w dziejach naszego regionu i Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego. Miał on istotny wpływ na wychowanie dwóch pokoleń inteligencji pomorskiej, zapisał się również w historii jako współtwórca i pierwszy rzecznik NSZZ „Solidarność”. Od jego śmierci upłynęło ponad 20 lat, ale idee regionalne, które propagował są wciąż żywe i inspirujące.
Powyższe powody świadczą o potrzebie promocji jego biografii, a nade wszystko dorobku. Dlatego zwróciłem się z ankietą do wybitnych postaci naszego regionu. W dwunastu szczegółowych pytaniach poruszyłem następujące problemy: znaczenie osobistych spotkań z Bądkowskim, jego stosunek do młodego pokolenia, określenie kręgu najbliższych współpracowników, ocena dorobku literackiego, rola Gdańska i Pomorza w działalności Lecha, jego udział w powstaniu i rozwoju NSZZ „Solidarność” oraz zwrócenie uwagi na ponadczasowe znaczenie spuścizny ideowo-programowej Bądkowskiego. (więcej w „Pomeranii”)

8. Tadeusz Bolduan, Lech Bądkowski jakiego znałem

Z jego nazwiskiem po raz pierwszy spotkałem się na łamach „Dziennika Bałtyckiego” pod koniec lat czterdziestych. Czytałem artykuły Lecha o gospodarce morskiej i odbudowie portów. Od połowy 1949 roku pisałem do „Dziennika” drobne informacje z życia Kościerzyny. Kierowniczka mutacji kaszubskiej, Romana Tomowa, zwróciła na nie uwagę Bądkowskiemu, który zaprosił mnie do redakcji. Zasugerował, żebym napisał większy artykuł o którejś z kaszubskich wiosek. To była krótka rozmowa, bardzo służbowa. Napisałem reportaż o Gostomiu, łącząc w nim współczesne życie mieszkańców z historią wioski i żywymi w środowisku baśniami. Opublikowano go w „Dzienniku” na całej podstawie kolumny. (więcej w „Pomeranii”)

12. Tomasz Żuroch-Piechowski, Nieustannie wydzierać centrum przestrzeń decyzji, czyli o tym jak zmienić ustrój odziedziczony po carskiej Rosji (wywiad z Donaldem Tuskiem)

20. Janusz Kowalski, Powyborcze spostrzeżenia (polemika)

Analiza preferencji wyborczych w czasie niedawnej kampanii prezydenckiej odbywa się w oparciu o podział administracyjny kraju na województwa i (nie zawsze) powiaty, prawie całkowicie bez odniesień do sytuacji społeczno-gospodarczej w poszczególnych gminach. Informacje o stanie np. rolnictwa, przemysłowu czy z udziału turystyki w dochodach ludności, pojawiają się fragmentarycznie i są ogólnikowe.
Mniej więcej tak właśnie Łukasz Grzędzicki zbudował swój artykuł „Po wyborach prezydenckich” w „Pomeranii” (nr 6/2005). Ale te i podobne dane nie wystarczyły mu dla wytłumaczenia, dlaczego na Kaszubach w drugiej turze wyborów prezydenta RP Donald Tusk miał słaby wynik w walce z Lechem Kaczyńskim. Więc dodał argumenty jakby zewnętrzne. (więcej w „Pomeranii”)

22. Alicja Szczypta, Szpital gminny?

Wymagania ministra zdrowia wobec gminnych ośrodków zdrowia rosną, stawiając je przed dramatycznym wyborem – unowocześnienie albo zamknięcie. Czy sytuacja zagraża pacjentowi? Nie, i nie będzie zagrażać – twierdzą lekarze. Nie wszyscy mieszkańcy małych wiosek im jednak wierzą. (więcej w „Pomeranii”)

23. Andrzej Grzyb, Ogród nieplewiony – wiemy, co posiadamy (felieton)

Świat dzisiejszy informacją stoi. Kto wie więcej, precyzyjniej, kto dowie się szybciej, ten jest lepszy. Ten wygrywa. Kto chce się liczyć, musi unowocześniać technologie.
Obecnie każda myśl, idea, każdy produkt potrzebuje wsparcia nie tylko dlatego, że jest lepszy czy atrakcyjniejszy, lecz głównie dlatego, żeby był zauważalny pośród innych. (więcej w „Pomeranii”)

24. Alicja Szczypta, Sprzedać naszych bogów

Kręgi kamienne, święte góry albo ołtarz spod Żarnowca – te świadectwa przeszłości i religii przedchrześcijańskiej Kaszubów dziś są prawie nieznane. A z pewnością by mogły ściągnąć rzesze turystów. Tych, których nie zwabi niepewna nadbałtycka aura i dość zimna – nawet latem – woda naszego morza. (więcej w „Pomeranii”)

26. Edward Zimmermann, Niezwykłe losy pogódzkiej Madonny

W 1974 roku mieszkanka Pogódek Jadwiga Bałachowska z Tywusików podarowała miejscowej parafii drewnianą gotycką figurkę Matki Bożej Pogódzkiej – będącą własnością jej rodziny od końca XIX wieku. Na temat dziejów rzeźby powstały legendy. Jednak o prawdziwych jej losach może zaświadczyć już tylko Jadwiga Bałachowska. (więcej w „Pomeranii”)

29. Jerzy Dąbrowa, Sposób na wariata (felieton)

Niech pochodzi aż skruszeje – miał mawiać średniego szczebla urzędnik, perfidnie, bo oszczędnie, dawkujący nieszczęsnemu petentowi nadzieję na załatwienie jego sprawy. Albo inna urzędowa mądrość: jak pochodzi to wychodzi… Z bogactwa, nie tylko urzędniczych metod tresowania petentów można, jak królika z kapelusza, wyciągnąć „sposób na robienie wariata“. (więcej w „Pomeranii”)

30. Krzysztof Jażdżewski, Historia ukryta w ziemi

Szklana Huta – niewielka wioska leżąca, wśród lipuskich, lasów jeszcze przed stu laty była prężnym ośrodkiem przemysłowym, zaopatrującym w wyroby szklane nie tylko tereny północnej Polski, ale też Berlin i obecny okręg kaliningradzki. Nawet dziś bez trudu można odnaleźć na tutejszych polach fragmenty XIX-wiecznych butelek i porcelanowych kapsli. (więcej w „Pomeranii”)

32. Beata Możejko, Gdańskie testamenty mieszczańskie z końca średniowiecza jako rozliczenie z doczesnym życiem

Testament, na przełomie średniowiecza i epoki nowożytnej traktowany jako środek porządkujący sprawy doczesne, był nie tylko wyrazem troski o byt najbliższych osób, ale też przejawem zabiegów o sakralizację dobrej śmierci. Do jego spisywania inspirował lęk przed nagłym odejściem z ziemskiego padołu, gdy sprawy tego świata nie zostały jeszcze uporządkowane. Dewocyjne zapisy (legaty) czynione na rzecz instytucji kościelnych miały zaś dać zapewnienie, swoistą gwarancję, dla wiecznego szczęścia duszy. (więcej w „Pomeranii”)

36. Iwona Joć, Muzeum – Kaszubski Park Etnograficzny

Najstarsze w Polsce muzeum na wolnym powietrzu – Kaszubski Park Etnograficzny we Wdzydzach Kiszewskich – obchodzi w tym roku setne urodziny. Trzeba by pomyśleć nad nowym toastem, bo zaśpiewanie li tylko „Sto lat” to w tym wypadku stanowczo za mało. Taki czas istnienia to nie lada powód do dumy, zwłaszcza że od momentu powstania park stale się rozrastał, wzbogacając się o coraz to nowe obiekty. Kolejne pojawią się w tym roku. (więcej w „Pomeranii”)

39. Marek Adamkowicz, Gdańskie przestrzenie Bertholda Hellingratha

Berthold Hellingrath (1877-1954) jest jednym z najbardziej znanych gdańskich twórców pierwszej połowy XX w. Urodzony w Elblągu, młodzieńcze lata spędził w grodzie nad Motławą. Uczęszczał do szkoły św. Jana oraz Państwowej Szkoły Rzemiosł Artystycznych, gdzie nad rozwojem jego talentu czuwali m.in. Wilhelm August Stryowski, Frido Badt oraz Bernhard Sturmhöfel. Uzupełnieniem edukacji artystycznej były studia w Dreźnie i Monachium. (więcej w „Pomeranii”)

40. Alicja Szczypta, Granié w rodnym fòlkù

– Kaszëbów a Jirlandczików parłączi nié blós mòrze – szpôsëje Rafał Rompca, mùzyk karna Fucus. – Parłączi téż mùzyka nego karna. Tekst kaszëbsczi zaspiéwóny z mùzyką szlachùjącą za jirlandzką brzëmi czësto jinak jak donądka znóné kaszëbsczé ùtwórstwò. (więcej w „Pomeranii”)

41. Alicja Szczypta, Z kòlãdą do Serakòjc

Wszëtcë bëtnicë 16. finału kòlãdniczégò kònkùrsa w Serakòjcach wëjachelë ùsatisfakcjonowóny. Kòżdé z 6 karnów jaczi do niego sã dostało mô Złotégò Diôbełka. Kòżdé w jinszi kategòriji. Ë chòc òglowò ùczãstników kònkùrsa bëło mni jak czile lat temù, nie òznôczało to òbniżeniégò niwiznë. (więcej w „Pomeranii”)

42. Róman Drzéżdżón, Éwa, czëjesz të mie?

Niejedny mają je nastawioné na wiedno. Jinszi zôs słëchają jegò òd przëtrôfkù do przëtrôfkù. Są téż ë taczi, co włączają je, czej… mają pòkùtã do òdprôwieniô. Jednym sã widzy, a drëdżi nijak ni mògą jegò słëchac. Radio Kaszëbë dzejô ju wicy jak rok. Co sã òb nen czas zmieniło? Czë je lepszé, czë gòrszé? (więcej w „Pomeranii”)

44. Tómk Fópka, Nowé brzëmienia na stôri ôrt

Mërgniãcym òkã do wrażlëwégò słëchińca mógłbë nazwac to, co zabédowa Witosława Frankòwskô w gòdnikòwi wieczór w wejrowsczim mùzeum. Pòsobny koncert z cyklu „Zetknia z mùzyką Kaszëb” zgromadzył w Wejrowie wielné karno lubiéńców kaszëbsczi, gòdowi spiéwë. Autorka zetkaniów przedstawia tą razą „Kòlãdë na stôri ôrt”. Pòmòglë ji w tim sztudérze gduńsczi Mùzyczny Akademie. Ùszë szpëcowôł jem w całoscë na Michała Czerniawsczégò – kontratenora. Ten rzôdkò spòtikóny głos béł dodôwkòwim smaczkã tegò pòtkaniô. Nôlepi zwãcził w zestôwkù z mezzosopranã Mirë Kazmierczôk, znóny słëchińcoma z òstatny platczi „Kaszëbi na Gòdë II”. Stądka téż znómë sztërë grającé artistczi: na prostim fléce – Lidiã Małiszk, na skrzëpicach – Kristinã Przëbëlińską – Żgôj, na barokòwi wiolonczeli – Jadwigã Rudkã – Stefaniôk i klawesynistkã, autorkã òpracowaniów wszëtczich wëkònywónëch w Wejrowie tégò wieczora piesniów – Witosławã Frankòwską. (więcej w „Pomeranii”)

45. Alicja Szczypta, Kaszëbi na Gòdë II

Tuż przed świętami dostaliśmy do rąk nową produkcję kaszubskich muzyków. Tym razem ani ludową, ani rockową, tylko składankę „Kaszëbi na Gòdë II”. Wśród nagrań znajdziemy i kapele ludowe, i dzieci śpiewające kolędy, i muzykę popularną, i też interesujący rodzinny zespół państwa Rubinów z Żukowa. Tylko cieszyć by można się było, że na wydanej w kilkudziesiąttysięcznym nakładzie płycie znalazło się dwadzieściakilka utworów. Zespoły na pewno są usatysfakcjonowane, bo naprawdę wiele z nich mogło się pokazać. Zdawać by się mogło, że nic lepiej nie zaprezentuje muzyki kaszubskiej jak właśnie obszerna składanka. (więcej w „Pomeranii”)

46. Stanisław Janke, Między rezygnacją a majestatem

Jan Drzeżdżon zadebiutował jako twórca kaszubski wierszami „Wieczórk”, „Jakùsz të mëslisz tatkù” oraz fragmentem opowiadania „W niedzelny wieczór” w 1972 roku w „Pomeranii”. Dwa lata później, w serii bibliofilskiej Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego, ukazał się jego pierwszy tomik „Sklaniané pôcorë”, w którym zamieścił jedenaście wierszy. Następnie opublikował jeszcze kilka w „Pomeranii” i w jednodniówce „Gryf”. Cały dorobek poetycki Drzeżdżona, z dwudziestoma trzema jego wierszami, ukazał się w wydanym w 1995 roku tomiku „Przëszlë do mie”. (więcej w „Pomeranii”)

50. (tżp), Ksiądz prałat Zdzisław Wyrowiński (1950-2006)

Ksiądz Zdzisław Bolesław Feliks Wyrowiński urodził się 17 maja 1950 r. w Brusach w rodzinie Alfonsa Wyrowińskiego i Leokadii z d. Bruskiej. W latach 1957-1964 uczęszczał do bruskiej szkoły podstawowej, następnie kontynuował naukę w Liceum Ogólnokształcącym im. Filomatów Chojnickich w Chojnicach. Święcenia kapłańskie otrzymał 25 maja 1980 r. w Pelplinie, zaś mszę prymicyjną odprawił w bruskim kościele parafialnym 1 czerwca tegoż roku. Studiował na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, gdzie uzyskał tytuł magistra psychologii. (więcej w „Pomeranii”)

51. Małgorzata Marcinowicz, No i przyszedł czas… (felieton)

No i przyszedł. Wszedł do mojego mieszkania, rozsiadł się wygodnie w fotelu i zaczął domagać się postanowień na najbliższe 12 miesięcy.
Zastał mnie z lekką chandrą. Niby wszystko w porządku, a jednak coś nie tak.
Pewnie wcale nie byłam gotowa na ten Nowy Czas. Jakoś tak… trochę mnie zaskoczył, mimo że na kwadrans przed jego przyjściem rozległy się dźwięki petard, które rzucały swoje światło w okna, oznajmiając jednocześnie: „idzie, idzie!!!”
A ja wcale nie miałam ochoty na tego gościa. (więcej w „Pomeranii”)

52. Lektury

58. Klëka

62. Informator regionalny

64. Rómk Drzéżdżónk, Roczëzna (felieton)

„Sto lat, sto lat, niech żëje, żëje nóm!” – gwësno na piesniô bdze basama, sopranama ë altama rozbrzmiéwała na niejednym latosym kaszëbsczim zéńdzenim. Leżnosc doch je nie bëlë jakô – 50 lat Kaszëbskò-Pòmòrsczégò Zrzeszeniô!
Prezesowie bdą scyskalë, kùszkalë, gratulowalë, winszowalë a klepalë pò chrzebtach człónków partów. Ti zôs jima, za bëlną robòtã, pòdzãkùją żôłtofarwnyma sztraùsama, laùrkama a darënkama.
Przédny prezes do zrzeszónëch òrãdze wëgłoszi. Bdze prawił, prawił a prawił – doch bez no 50 lat wiele sã wëdarzëło. (więcej w „Pomeranii”)

Коментари су искључени на Nowy numer „Pomeranii”

Brusy

Edward Breza

Brusy

Dawniej wieś, od r. 1988 miasto w woj. bydgoskim, na szlaku kolejowym Chojnice-Kościerzyna z krzyżówką do Czerska. Pod względem gospodarczym słynie z przetwórstwa owoców leśnych i grzybów oraz tuczni drobiu. Neoromański kościół pod wezwaniem Wszystkich Świętych pochodzi z lat 1876-1879. Istnieje tu Kaszubskie Liceum Ogólnokształcące. Monografia historyczna wsi i regionu powstała w r. 1984 (Dzieje Brus i okolicy, praca zbior. pod red. J. Borzyszkowskiego, Chojnice-Gdańsk). Liczba mieszkańców: 1864 r. – 1,3 tys., 1931 r. – 2,5 tys., 1954 r. – 2,8 tys., 1970 r. – 3,3 tys., 1987 r. – 3,8 tys., 1996 r. – ok. 4,5 tys.
Od 1 stycznia 1999 r. w pow. chojnickim woj. pomorskiego.

Dokumentacja historyczna nazwy przedstawia się następująco: von Brusk 1330 (Preussisches Urkundenbuch, Königsberg-Marburg-Aalen 1882-1969, II 468), tak też w r. 1344 (Preussisches Urkundenbuch, Königsberg-Marburg-Aalen 1882-1969, III 568) i w r. 1359 (Preussisches Urkundenbuch, V 451). W czasach krzyżackich – z czasu książąt pomorskich brak zaświadczeń źródłowych – miejscowość zapisywana konsekwentnie Brusk, w okresie Rzeczypospolitej szlacheckiej spotykamy zapis: Brussi 1534 (Inwentarz dóbr i dochodów biskupstwa włocławskiego z r. 1534. Wyd. B. Ulanowski. „Archiwum Komisji Historycznej PAU“ t. X, 1916, X 120), Brussi, z Bruszami 1565 (Lustracja województwa pomorskiego 1565. Wyd. S. Hoszowski, Gdańsk 1961, I 13, 14); Bruss i Brusz 1570 (Źródła dziejowe. Polska XVI wieku pod względem geograficzo-statystycznym. T. XXIII Prusy królewskie. Wyd. I. T. Baranowski, Warszawa 1911, 213), Bruszy 1615 (Lustracja województw Prus Królewskich 1624 z fragmentami lustracji 1615 r. Wyd. S. Hoszowski, Gdańsk 1967, II 308), jako Brussy i Pruszy zapisywał J. Schwengel, przeor kartuski („Fontes“ Towarzystwa Naukowego w Toruniu, XVI-XIX 298), Bruss podał na mapie Schrötter pod koniec XVIII w. (L. von Schrötter, Karte von Ostpreussen nebst Preussisch Litauen und Westpreussen nebst dem Netzedistrict, Berlin 1803-1810), w Słowniku geograficznym Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, Warszawa 1880-1902, mamy Brusy, po niemiecku Bruss i odtąd już jednolicie: pol. Brusy, niem. Bruss. Miejscowi Kaszubi mówią Brusë lub Bruse (do Brus, w Brusach), gdzie odpowiada polskiej końcówce -y, a -e jest kaszubizmem fleksyjnym, jak formy kłose ‘kłosy’, nose ‘nosy’, truse ‘króliki’.

Z zapisów historycznych widać wyraźnie, że w czasach krzyżackich nazwa funkcjonowała w formie Brusk, w czasach polskich Brusy. Niemcy mówili Bruss. Niekiedy pojawiał się wariant Prus lub Prusy w wyniku odniesienia do nazwy etnicznej Prusy, a potem też choronimu (tj. nazwy krainy) Prusy; u pisarzy niemieckich mógł tu zadziałać proces fonetyczny zwany usilnieniem (z łacińska fortyfikacją), tj. zastąpienie głoski słabej, dźwięczniej B głoską mocną, bezdźwięczną P. Pojawiające się niekiedy warianty z sz typu Bruszy polegają na wymianie w tym rdzeniu wyrazowym: obrus, brusić, pobruszyć (A. Brückner, Słownik etymologiczny języka polskiego, Kraków 1927, 42, 372). Kaszubi na mieszkańca Brus mówią bruszan lub brusak, mieszkankę bruszanka lub brusaczka, na wszystkich mieszkańców bruszanie (często z wtórną nosowością brusząnie), przymiotnik od nazwy brzmi bruski.

Brusy były wsią królewską, należały do starostwa tucholskiego; w czasach krzyżackich do komturstwa w pobliskich Kosobudach. Od nazwy wsi pochodzi nazwisko Bruski, występujące u 1215 obywateli, z tego 506 w woj. bydgoskim, 16 elbląskim, 214 gdańskim, 133 słupskim (Słownik nazwisk współcześnie w Polsce używanych. Red. K. Rymut. T. I-X, Kraków 1992-1994, I 1992). Dodać można, że od wsi królewskich często na Pomorzu powstawały nazwiska na -ski (i pochodne), np. Skwierawski od Skwierawy, Tuszkowski od Tuszkowy, Zblewski od Zblewo czy Recki od Reda i Błędzki, pisane też Błęcki od Błądzin, dziś Błądzim pod Świeciem.

Pierwotnie była to nazwa dzierżawcza równa nazwie osobowej Brusek, na północy Polski – po zaniku e ruchomego – Brusk. Od XVI w. przeszła ona w nazwę rodzinną typu rodowego Brusy, jak dawniej mawiano na całą rodzinę Brusów (dziś powiedziałoby się Brusowie). Nazwa osobowa Brus lub Brusz zanotowana została już w r. 1224, a w r. 1275 w zapisie Brus wystąpiła na Pomorzu, w latach 1460-1467 w Wielkoposlce, znana też była na Śląsku (Słownik staropolskich nazw osobowych. Red. W. Taszycki, Wrocław 1965-1977, I 258). Brusek jest formą pochodną, utworzoną za pomocą przyrostka -ek od n. os. Brus lub wprost od rzeczownika brusek ‘mały brus’, pochodnego od brus. Notowana jest także z Pomorza forma Bruszewic i skrócone Bruszwic z r. 1255, także Bruskow lub Bruszkow z r. 1355 oraz Bruszyc(s)ki z r. 1398 (Słownik staropolskich nazw osobowych, tamże). Nazwa osobowa Brus pochodzi od wyrazu pospolitego brus ‘kamień do ostrzenia, osełka’, notowanego już od r. 1385 (Słownik staropolski). Można wnosić, bo tak często bywa (por. np. gawęda to nie tylko ‘pogawędka’, lecz także ‘gawędziarz’), że brus to nie tylko ‘osełka; kamień do ostrzenia’, ale również ‘ten, co owym kamieniem ostrzył narzędzia, a więc szlifierz’. Dodać można, że notowana jest z kresów południowowschodnich nazwa osobowa Bruśnik (Słownik staropolskich nazw osobowych, I 259), powstała od rzeczownika bruśnik ‘szlifierz’.

Dla wzmocnienia przeprowadzonego rozumowania warto dodać, że są: 1. wsie Brus, dziś Nowy Brus i Stary Brus w woj. chełmskim; Brus w gm. Jedzrejów w woj. kieleckim; Brus, gm. Słomniki w woj. krakowskim – pochodne od n. os. Brus; 2. wsie Bruskowo, dziś Bruskowo Małe i Bruskowo Wielkie, gm. Słupsk – pochodna od n. os. Brus(e)k; 3. wieś Brusów, gm. Ryki w woj. lubelskim i inne, które wywodzi się głównie od rzeczownika brus (Nazwy miast Polski. Red. K. Rymut. T. I-II, Kraków 1996-1997, I 366-367). Trudno sobie jednak wyobrazić, aby nazwa wsi wzięła początek od takiego szczegółu jak osełka. Znana ona była powszechnie, nie stanowiła elementu wyróżniającego. Chodzi tu moim zdaniem o nazwę osobową (przezwisko), którą, jak widać, była częsta w różnych regionach ziem polskich. Dziś liczebność nazwiska trochę spadła, ale notowanych jest 550 nosicieli nazwiska Brus, z tego 3 w woj. bydgoskim, 15 gdańskim, 9 słupskim. Najwięcej (52) w woj. katowickim, potem 35 chełmskim, 34 poznańskim; nadto 15 Brusk poza Pomorzem (Słownik nazwisk współcześnie w Polsce używanych)

W zaproponowanym objaśnieniu pochodzenia nazwy Brus(e)k wątpliwości może budzić dzierżawcza nazwa miejscowa równa nazwie osobowej już w pierwszej połowie XIV w., nazwy takie bowiem pojawiają się zasadniczo od XVI w., częste są w XVII-XIX w., zwłaszcza jako nazwy karczem, młynów, wybudowań, na Śląsku hut. Pojedyncze przykłady takich nazw na Pomorzu można wskazać, np. Budzisz w pow. sztumskim z r. 1336 (H. Górnowicz, Toponimia Powiśla Gdańskiego, Gdańsk 1980, 42, 291), Tęga, dziś Tągowie w pow. bytowskim z r. 1385 (G. Surma, Toponimia powiatu bytowskiego, Wrocław 1990, 61), karczma Bösenfleisch od takiegoż nazwiska karczmarza z r. 1480, przetłumaczona na Złe Mięso (zob.) pod Czarną Wodą nad Wisłą.

Ponieważ Brusy niedawno zostały miastem, dlatego w ustnej tradycji starszych mieszkańców żywe są jeszcze określenia części miejscowości, właściwie stosunkom wiejskim, a więc określenia topograficzne Błotko dla terenu wokół przystanku PKS od zasypanego stawu, po kaszubsku błotko ‘staw’ – i Jaglija od południowokaszubskiego jagła, jaglija ‘świerk’; świerki rosną tu jeszcze. Od właściciela Warsińskiego pochodzi nazwa Warszawa (pierwotne Warszewa) lub obocznie Megerstwo od nazwiska mieszkańca Meger (pisane też Megger i Meier, Meyer od niem. rzeczownika Meier ‘dzierżawca’). Tę ciekawą strukturę nazewniczą, tak charakterystyczną dla Kaszub i Kociewia, wyrażającą się w tworzeniu nazw pól, łąk, potem tzw. na Pomorzu wybudowań czy po kaszubsku pustk bądź pustkowiów od właścicieli za pomocą formantu -stwo, -ostwo // -estwo (opracowaną przez prof. H. Górnowicza w księdze jubileuszowej, dedykowanej prof. S. Rospondowi pt. Studia językoznawcze…, Wrocław 1966, s. 371-377), tworzą też wybudowania pod Brusami: Cichoctwo od nazwiska Cichocki i Bingerstwo od nazwiska Binger.

Објављено под Земља / Ziemia / Zemia / Land / Land | Коментари су искључени на Brusy